"Dorzuć kalosza, bo przygasa", czyli Kopciuszek z Wiśniewa
17 lutego 2017
Smog? Jaki smog? Jeden z białołęczan nie widział problemu w paleniu starych płyt i plastiku.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
A tam... jak na genialnym rysunku Andrzeja Milewskiego (Andrzej Rysuje): "Dorzuć kalosza, bo przygasa".
- Paliła się folia, stare płyty i plastik - relacjonuje straż miejska. - Co więcej, właściciel zgromadził na placu więcej odpadów, które miały posłużyć jako opał.
Kopciuszek został ukarany mandatami za palenie śmieci i ich nieodpowiednie gromadzenie. Strażnicy kazali mu też... posprzątać posesję.
(dg)
.








































