Czytelniczka: "Spacery po wale to już nie jest przyjemność"
25 czerwca 2019
Chciałabym zwrócić uwagę na problem, jaki stworzyli urzędnicy decydując się na ułożenie chodnika i wylanie asfaltu na całej długości wału wiślanego.
Kiedy wprowadzałam się na Tarchomin, wyłożony chodnikiem był tylko krótki fragment wału. Wiosną czy latem po koronie spacerowały tłumy a pojedynczy rowerzyści nie stanowili żadnego problemu. Kilka lat temu wał stał się wielkim placem budowy, a kiedy kurz opadł, dostaliśmy nowy deptak.
Władze Białołęki odwiedziły swoją ławkę w Berlinie
Niedawno burmistrz Białołęki Anna Majchrzak i jej dwóch zastępców udało się w dwudniową delegację do zaprzyjaźnionej z Białołęką dzielnicy Berlina - Lichtenberg. Tą zagraniczną wizytą do naszych zachodnich sąsiadów urzędnicy pochwalili się w mediach społecznościowych.
Teraz na całej długości mamy równą nawierzchnię, co jest być może wygodne dla spacerowiczów, ale też tworzy poważne konflikty.
Od kiedy istnieje chodnik, na Żeraniu przechodzący w asfaltową drogę, rowerzyści przestali jeździć wałem a zaczęli PĘDZIĆ i ROZGANIAĆ spacerowiczów. Z dnia na dzień spacery przestały być "funem", a stały się ruletką. W obawie przed potrąceniem trzeba cały czas mieć oczy dookoła głowy. Zamiast śpiewu ptaków słucha się dzwonków, a zwrócenie komuś uwagi, że pieszy ma pierwszeństwo, to automatyczny udział w głupiej kłótni.
Niestety niskie słupki, na których "ludzik" jest nad "rowerkiem", są za mało widoczne. Może problem rozwiązałoby wytyczenie innej ścieżki wzdłuż wału albo oznakowanie chodnika szablonami z pieszym, tak jak na Światowida?
Małgorzata
.










































