Białołęka zwariowała na punkcie górki
16 stycznia 2016
Piękna pogoda, dużo śniegu i saneczkowe szaleństwo. Górka to strzał w dziesiątkę.
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
W całej okolicy widać idące w jej kierunku dzieci, kolejne dojeżdżają tramwajami i autobusami. Z dnia na dzień pustkowie między Tarchominem a Nowodworami zaczęło tętnić życiem. Wszystko to cieszy tym bardziej, że górka powstała dzięki zaangażowaniu mieszkańców - w ramach budżetu partycypacyjnego, dzięki pomysłowi radnego Wojciecha Tumasza i głosom ok. 1600 mieszkańców.
Dominik Gadomski
















































