Radny kontra opady śniegu
6 marca 2025
- Zamiast gadać czy pisać interpelacje, trzeba po prostu działać - mówił tuż przed wyborami samorządowymi Adam Stańko, który ze znajomymi założył grupę Stańko Efekt Team. I w ramach kampanii wyborczej porządkował zaniedbaną przestrzeń osiedli. Jako radny nie jest już tak aktywny, a jedna z jego interpelacji sprawia wrażenie pisanej "sztuka dla sztuki".
Niektórzy radni nie od dziś uważają, że miarą ich pracy jest liczba napisanych interpelacji. Samorządowcy piszą więc interwencje w sprawie przepalonych żarówek lamp ulicznych, przepełnionych koszy w parku, wykruszonych płytek chodnikowych itp. Zamiast zgłosić takie błahostki pod miejski numer interwencyjny 19-115, wolą napisać interpelację, by móc pochwalić się swoją działalnością.
Co zrobić z centrum Jelonek? "Wygląda jak Kinszasa"
Najbardziej ruchliwe skrzyżowanie zachodniej Warszawy to miejsce z ogromnym potencjałem. Dziś służy wyłącznie jako centrum handlu.
Bez pary na tablicach
- Rozumiem, że przygotowanie uroczystości odbywających się w dzielnicy Bemowo to wielopoziomowy proces: lista gości, zewnętrzne instytucje, wieńce/kwiaty, zgranie tego wszystkiego w czasie, przygotowanie miejsca uroczystości - napisał Stańko w interpelacji na temat niedociągnięć podczas uroczystości przy pomniku upamiętniającym egzekucję na Szwedzkich Górach i prosi, by urzędnicy zwracali jeszcze więcej uwagi na otoczenie miejsc pamięci, szczególnie podczas uroczystości odbywających się w dni wolne od pracy. Radny skrupulatnie wylicza, czego oczekuje: "tablice pamiątkowe czyste i nie pokryte np. parą wodną", liście i śmieci uprzątnięte, trawniki wygrabione, chodniki odśnieżone.
Kiedy pada śnieg...
Na interpelację Stańki odpisał wiceburmistrz Karol Sobociński. - Każdorazowo przed planowaną uroczystością z kilkunastodniowym wyprzedzeniem Wydział Kultury zwraca się do Wydziału Ochrony Środowiska z prośbą o zapewnienie odpowiedniego stanu czystości wokół miejsca zdarzenia. Teren taki jest każdorazowo doczyszczany z ewentualnych zaśmieceń oraz wygrabiany - informuje Karol Sobociński i zaznacza, że otoczenia pomnika ofiar egzekucji na Szwedzkich Górach zostało posprzątane w sobotę, ale do poniedziałkowych obchodów spadł śnieg i służby miejskie o poranku skupiły się na oczyszczaniu głównych ulic Warszawy.
Odpowiedź na odpowiedź
Radnemu Stańce taka odpowiedź nie wystarczyła. Samorządowiec przygotował replikę na pismo wiceburmistrza Sobocińskiego. - W przypadku występowania np. opadów śniegu Urząd Dzielnicy zapewne ma na uwadze, że takie miejsca w których tego dnia odbywają się uroczystości, powinny być w katalogu zaraz po głównych szlakach komunikacyjnych, bo też są licznie odwiedzane - ripostuje Adam Stańko i zaznacza, że urzędnicy powinni sprawdzić, czy przy miejscu pamięci nie ma śmieci, liści, zaparkowanych samochodów tuż przed samą uroczystością. A także, by tablice "były nie tylko czyste, ale też np. bez szronu, pary wodnej, ewentualnych aktów wandalizmu (sprayem, flamastrem)".
O co chodzi radnemu?
Przy pomniku upamiętniającym egzekucję na Górach Szwedzkich samochodów nie było i być nie może - jest oddzielony od ulicy Powstańców Śląskich pasem zieleni, chodnikiem i ścieżką rowerową. Nie jest też zdewastowany, uroczystości odbyły się bez zakłóceń, ale podczas mrozu i śniegu trudno, by tablica i pomnik nie były mokre. Trudno zrozumieć, o co właściwie chodzi radnemu.
(oko)
.











































