Minęła 82. rocznica udanego zamachu na kata Warszawy
dzisiaj, 19:22
W czasie okupacji Warszawa była uznawana przez Niemców za jedno z najbardziej niebezpiecznych miast w zajętej przez nich Europie. Hitlerowcy nie potrafił złamać oporu polskiego podziemia. Na pomoc wezwano więc specjalistę od "rozwiązań siłowych" i brutalnych pacyfikacji. Ale i dla niego pobyt w stolicy okupowanej Polski zakończył się tragicznie.
W czasie okupacji Warszawa była przez Niemców uznawana za jedno z najbardziej niebezpiecznych miast w podbitej Europie. Hitlerowcy nie potrafili złamać oporu polskiego podziemia. Na pomoc wezwano więc specjalistę od brutalnych pacyfikacji.
Flyspot wyróżniony nagrodą Tripadvisor Travellers' Choice! Latałeś/aś już w tym tunelu?
Są miejsca, o których najlepiej świadczą nie hasła reklamowe, lecz opinie gości. Właśnie do tej grupy dołącza teraz Flyspot, uhonorowany nagrodą Tripadvisor Travellers' Choice 2025. Co sprawia, że tyle osób wraca z tego miejsca z wrażeniem, że trzeba to przeżyć samemu?
Jednak i dla niego pobyt w stolicy okupowanej Polski zakończył się tragicznie.
Terror w okupowanej Warszawie. Kim był Franz Kutschera?
Jesienią 1943 roku Warszawa była dla okupantów prawdziwym problemem. Każdego miesiąca ginęło tu kilkudziesięciu Niemców, a poprzednik Franza Kutschery, Jürgen Stroop, nie zdołał złamać oporu Armii Krajowej.
Do stolicy skierowano więc Franza Kutscherę - Austriaka, z zawodu ogrodnika, który po wstąpieniu do partii nazistowskiej szybko zasłynął gorliwością i bezwzględnością. Dzięki temu piął się po szczeblach kariery, aż został dowódcą SS i policji w dystrykcie warszawskim.
"Kat Warszawy" i zasada odpowiedzialności zbiorowej
Jak przypomina Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, nowy szef dystryktu warszawskiego skrupulatnie realizował rozporządzenie Hansa Franka z 2 października 1943 r. "o zwalczaniu zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie", wprowadzające zasadę odpowiedzialności zbiorowej.
W tajnym komentarzu zapisano, że niemiecki policjant "ma prawo strzelać do każdego napotkanego na ulicy, który mu się wyda podejrzany".
Kutschera wprowadził w Warszawie rządy oparte na przemocy i strachu. Zwiększono częstotliwość łapanek - warszawiacy byli siłą wyciągani z tramwajów, domów czy miejsc pracy.
W odwecie za działania podziemia rozstrzeliwano zakładników w centralnych punktach miasta. Nazwiska ofiar odczytywano przez megafony tzw. szczekaczek, a na słupach pojawiały się obwieszczenia drukowane na charakterystycznym ciemnoróżowym papierze.
Ofiarami byli zarówno przypadkowi ludzie pojmani w łapankach, jak i osoby związane z ruchem oporu.
Udany zamach Armii Krajowej na Franza Kutscherę
Wyrok śmierci na "dowódcę SS i policji" zapadł w listopadzie 1943 roku. Wykonanie powierzono szefowi Kedywu, płk. Augustowi Emilowi Fieldorfowi "Nilowi".
"Kat Warszawy" zginął 1 lutego 1944 roku w Alejach Ujazdowskich, w drodze z mieszkania do siedziby Dowódcy SS i Policji.
Akcja była błyskawiczna i do dziś uznawana jest za jedną z najbardziej brawurowych operacji polskiego podziemia. W zamachu śmierć poniosło czterech żołnierzy Armii Krajowej.
W odwecie Niemcy rozstrzelali kolejnych zakładników i nałożyli na Warszawę gigantyczną kontrybucję. Jednak śmierć Kutschery przyniosła zamierzony efekt - jego następca zaprzestał publicznych egzekucji ulicznych.
Okupanci zrozumieli też, że skoro AK potrafi zlikwidować generała SS w samym sercu pilnie strzeżonej dzielnicy niemieckiej, nikt z nich nie może czuć się bezpieczny.
Makabryczny pogrzeb i "ślub" z nieżyjącym zbrodniarzem
4 lutego 1944 roku niemieckie władze okupacyjne zorganizowały uroczysty pogrzeb Kutschery. Częścią ceremonii był makabryczny "ślub" nieżyjącego kata z jego 26-letnią partnerką, Norweżką Jane Lillian Steen, będącą w zaawansowanej ciąży.
Widowisko było tym bardziej ponure, że trumna pozostawała otwarta. Personel szpitala na Solcu przez trzy dni próbował ukryć ślady po strzałach - jedna z kul miała przejść przez oko zbrodniarza.
Ceremonia miała także wymiar praktyczny: dyrektywa Hitlera pozwalała na zawieranie małżeństw z poległymi żołnierzami, by zapewnić narzeczonej wsparcie państwa przysługujące wdowom.
Jane Kutschera wkrótce wyjechała do Norwegii, ponownie wyszła za mąż i zmarła w 1994 roku. Ich syn zmarł dziesięć lat po niej.
DB
.










































