Zadzwonił na 112, policjanci znaleźli narkotyki. 51-latek wyszedł w kajdankach
27 sierpnia 2026
51-latek zadzwonił na numer alarmowy, twierdząc, że nie ma kontaktu ze swoją znajomą. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, znaleźli w mieszkaniu mefedron, a mężczyzna przyznał, że narkotyki należały do niego.
W poniedziałek przed południem policjanci z białołęckiej patrolówki otrzymali zgłoszenie o kobiecie, która miała potrzebować pomocy. Na miejscu funkcjonariuszy oczekiwał zaniepokojony 51-latek, który twierdził, że nie ma kontaktu ze swoją znajomą.
Policjanci udali się do wskazanego mieszkania, aby zweryfikować zgłoszenie. Drzwi otworzyła kobieta, która była zdziwiona obecnością mundurowych. Funkcjonariusze szczegółowo ją rozpytali, a następnie skontrolowali lokal.
W mieszkaniu znaleziono biały proszek
Na kuchennym blacie policjanci zauważyli rozsypany biały proszek. Kobieta twierdziła, że są to witaminy, jednak jej nerwowe zachowanie, podobnie jak zachowanie zgłaszającego, wzbudziło wątpliwości funkcjonariuszy.
Policjanci wykonali badanie testerem substancji. Wykazało ono, że biały proszek był mefedronem.
Z uwagi na treść zgłoszenia na miejscu pojawili się również ratownicy medyczni. Zdecydowali o przewiezieniu kobiety do szpitala w celu oceny jej stanu zdrowia.
51-latek przyznał się do posiadania narkotyków
Policjanci wezwali na miejsce przewodnika z psem wyspecjalizowanym w wykrywaniu zapachu narkotyków. Funkcjonariusze zabezpieczyli również susz roślinny, a do posiadania narkotyków przyznał się zgłaszający.
Policjanci zatrzymali 51-latka, który trafił do komisariatu. Na podstawie zebranego materiału dochodzeniowcy przedstawili mu zarzut posiadania środków odurzających, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
- O przebiegu interwencji i dalszych czynnościach informuje nadkom. Paulina Onyszko. Nadzór nad postępowaniem prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.
Red


































