Wypadek na Płochocińskiej. Strażniczka miejska uratowała życie motocykliście
31 sierpnia 2016
Patrol straży miejskiej znalazł się na Płochocińskiej w odpowiednim czasie, by dusząca się ofiara wypadku miała szansę na przeżycie.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Wczoraj rano strażniczki miejskie patrolujące Płochocińską znalazły się na skrzyżowaniu w samą porę, by uratować człowieka. Motocyklista z nieznanych przyczyn zderzył się z kierowaną przez kobietę ciężarówką, a pasek od kasku zacisnął się na jego szyi. W momencie, gdy na miejsce przyjechała straż miejska, mężczyzna nie oddychał. Jedna ze strażniczek uratowała go, przecinając pasek.
Motocyklista trafił do Szpitala Bródnowskiego.
(dg)
.








































