Wróżka z Targówka - dobry sposób na zarobek
13 listopada 2015
Mówi się, że głupich nie sieją - ale jak można przez dwa lata dobrowolnie dawać oszustom pieniądze wierząc, że dzięki temu będzie się miało szczęście?
Kto pamięta ulicę Sroczą? Dziś nazywa się inaczej
Dziś jest asfaltowa i dobrze oświetlona, ale ćwierć wieku temu wyglądała jakby dopiero co skończyła się tu II wojna światowa.
32-latka przez dwa lata tego obowiązku dopełniała, przy każdej wizycie "wróżki" ofiarując jej od 500 do 5000 złotych, wciąż wierząc, że dzięki temu fatum się odwróci. Wreszcie - po dwóch latach! - uświadomiła sobie, że chyba jest oszukiwana i powiadomiła policję.
Przy kolejnej wizycie w kopercie wręczanej wróżbitce nie było umówionych trzech tysięcy złotych, tylko pocięte kartki papieru. Oraz asysta mundurowych. "Wróżka" i jej 40-letni syn zostali objęci policyjnym dozorem, postawiono im zarzuty oszustwa, za co grozi do ośmiu lat więzienia.
Cała sytuacja uświadomiła Fulikowi, że teoretycznie dorośli ludzie nie powinni dostawać do rąk pieniędzy. Takich sum ludzie chyba nie wydawali w najlepszych czasach audiotele...
TW Fulik
Autor zamieszcza swoje teksty
na podstawie informacji pozyskanych operacyjnie od służb mundurowych









































