Wpadka z listą
7 października 2005
Jak to możliwe, aby osoba, która głosowała w Niemczech mogła zagłosować także w Warszawie? Możliwe. Gdyby tylko zechciała wsiąść do samolotu, zrobiłaby to bez trudu.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Po południu zadzwonił do mnie brat zdziwiony, dlaczego nie brałam udziału w wyborach. Doszedł do takiego wniosku, bo nie zostałam skreślona z listy w Warszawie. Ciekawi mnie, ile jest takich przypadków w całej Polsce i ile osób z tego korzysta? - pyta czytelniczka.
- Jest z tym straszny bałagan - przyznaje anonimowo przedstawicielka jednego z warszawskich urzędów dzielnicy. - Do nas informacje o tym, że mamy kogoś wykreślić z listy wyborców, przychodziły nawet po wyborach.
Wygląda to tak. Na terenie kraju można na 10 dni przed wyborami zgłosić się do lokalnych władz i wyrazić chęć głosowania w wybranym miejscu. Urząd przyjmujący taką deklarację ma obowiązek natychmiast zawiadomić władze w miejscu zameldowania wyborcy.
Za granicą jest podobnie, z tą różnicą, że wyborca może się zgłosić na 5 dni przed wyborami. Faxy z ambasad i konsulatów przychodzą do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Stąd są wysyłane do odpowiednich urzędów dzielnic.
Teoretycznie wszystko jest w porządku. Problem polega na tym, że w piątek o 16.00 urzędnicy wydziałów ewidencji ludności idą do domu. Po ich wyjściu nikt nie weryfikuje list wyborczych, mimo że wciąż przychodzą nowe zawiadomienia. Przedstawiciele wydziałów ewidencji ludności z kilku dzielnic Warszawy potwier-dzają, że w poniedziałek, a nawet we wtorek po wyborach dotarły do nich kolejne zawiadomienia. Teoretycznie te osoby mogły głosować dwa razy.
- To nie jest wielki problem w skali możliwości celowego zafałszowania wyniku wyborów, ale taka sytuacja jest faktem i jest to problem z punktu widzenia prawa - mówi anonimowo urzędniczka w jednej z warszawskich dzielnic.
bw
.









































