W poszukiwaniu pstrąga jedziemy do "Jupitera"
25 czerwca 2015
Opisywaliśmy już nadwiślańskiego "Szuwarka", a nasi czytelnicy proponują kolejne miejsce warte odwiedzin podczas wypraw wzdłuż rzeki. Tym razem to bar "Jupiter".
"Łopaty pamięci" dla Zenków z Wiklinowej. Mieszkańcy drwią z urzędników
Na Henrykowie i Wiśniowie mieszkańcy niektórych ulic czują się niemal jak w Średniowieczu, mimo że białołęcki ratusz mają niemal po sąsiedzku. Projekt zgłoszony do budżetu obywatelskiego można odebrać jako manifest frustracji wobec wieloletniej inwestycyjnej indolencji urzędników.
Może i nie spełnia wymagań rozgrywek ligowych, ale na radosne pokopanie piłki w zupełności wystarczy.
Wybór dań? Grillowa oczywistość - kiełbasa, karkówka, kaszanka czy drób. Ale ci najwięksi miłośnicy Jupitera przyjeżdżają tu w weekendy po to, by spróbować wędzonego pstrąga. - To jest rytuał - mówi pan Daniel, napotkany przy Jupiterze stały bywalec. - Nie wyobrażam sobie, by nie spróbować tej ryby tutaj. Nigdzie nie spotkałem się ze smakiem porównywalnym do tego z Jupitera.
Oprócz sezonowej rybki są też sezonowe atrakcje - ot, najmłodsi mogą liczyć na dmuchane zabawki, wystawiane od czasu do czasu przed lokal...
(red)
.







































