Unijny absurd. Żłobki puste, bo rodzice pracują
13 września 2017
Władze Warszawy przy budowie żłobków na Białołęce skorzystały z dofinansowania Unii Europejskiej. Unijny program ma swoje wymogi. Większość rodziców starających się o miejsce w trzech żłobkach... nie spełnia jego kryteriów.
Pierwsza taka pracownia w szkole na Białołęce
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 314 im. Przyjaciół Ziemi przy ul. Porajów 3 mogą już korzystać z nowoczesnej pracowni matematycznej stworzonej specjalnie do pracy metodą "Myślącej klasy". To przestrzeń, w której matematyka staje się intelektualną przygodą, a nauka przebiega poprzez wspólne odkrywanie.
Tu nie było dofinansowania unijnego i obowiązywały standardowe warszawskie kryteria. Trzy pozostałe placówki zostały zbudowane w ramach projektu "Żłobek dla malucha szansą na powrót do aktywności zawodowej rodzica" współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego.
Teraz unijne pieniądze odbijają się czkawką rodzicom i urzędnikom, a stracić mogą na tym najmłodsi, jeśli ich rodzice nie okażą się "spryciarzami". Większość nie spełniła podczas rekrutacji kryteriów programu unijnego. Nie są bezrobotni, nie przebywają na urlopie macierzyńskim lub rodzicielskim, nie kończy im się właśnie umowa o pracę zawarta na czas określony.
Chętnych na żłobki było znacznie więcej, niż nowych miejsc, a po rekrutacji okazało się, że ponad 200 miejsc jest nadal wolnych. Oczywiście będzie prowadzona rekrutacja uzupełniająca, ale rodzice nadal nie będą spełniać kryteriów, chyba że... zarejestrują się na czas rekrutacji jako bezrobotni lub wrócą np. na dwa tygodnie na urlop macierzyński, rodzicielski lub wychowawczy. Takie kryteria będą obowiązywać przez najbliższe trzy lata.
Chcesz mieć miejsce w żłobku? Unia Europejska mówi: "Kombinuj!"
(oko)
.








































