Słupki na Wincentego - od razu zaczęła się awantura
17 listopada 2015
Na Targówku rozgorzała wielka awantura o słupki. Po remoncie ulicy św. Wincentego drogowcy ustawili wzdłuż jezdni rząd palików, które mają uniemożliwić parkowanie w tym miejscu. - Ale odcięli też możliwość cywilizowanego dostarczania towarów do sklepów i ciężarówki muszą zatrzymywać się na jezdni - skarżą się mieszkańcy i kupcy z Targówka. A drogowcy zarzekają się: - Nie zrobiliśmy tego złośliwie. To dla bezpieczeństwa.
Spalarnia pnie się w górę. Zamontowali 15-tonowe zbiorniki
Przy Zabranieckiej pnie się w górę nowa instalacja odzysku energii z odpadów, czyli nowa warszawska spalarnia śmieci. Po październikowym wmurowaniu aktu erekcyjnego przyszedł czas na kolejny kluczowy etap inwestycji. Właśnie zamontowano dwa 15-tonowe zbiorniki, które będą stanowiły serce całej instalacji.
Ponieważ na razie - i pewnie jeszcze bardzo długo - nie będzie na to funduszy, drogowcy postanowili przeprowadzić porządny remont ulicy. Wymieniono więc nawierzchnię, przebudowane zostały też popękane chodniki. Zniknęły wertepy i dziury, a część przejść dla pieszych została doświetlona. Modernizację przeszły też zatoki autobusowe, które nie są już brukowane granitową kostką, ale mają nawierzchnię z litego betonu. No i na dodatek wzdłuż jezdni drogowcy ustawili rząd żeliwnych słupków oznakowanych syrenką. Słupki takie ustawia się po to, żeby uniemożliwić parkowanie. Nie trzeba było długo czekać, żeby wybuchła awantura.
- To jest skandal - denerwują się mieszkańcy kamienic przy św. Wincentego, którzy stracili miejsca do parkowania. - Gdzie ja postawię samochód? Przecież nie ma tu dużego parkingu. Ludzie, ja oddałbym spore pieniądze za miejsce parkingowe, ale w okolicy nie ma już wolnych miejsc - żali się pan Stefan. Wściekli są też właściciele sklepów. Dostawcy nie mają jak podjechać pod wejście do sklepu. - Parkuje samochód na zatoce przystankowej albo jezdni i wynosi towar. A co ma zrobić? - pyta retorycznie jeden ze sprzedawców. Nie chcemy montować słupków, ale bardzo często jest to jedyna droga, aby kierowcy zaczęli respektować znak "Zakaz zatrzymywania się" - komentują urzędnicy. Według niego, słupki powodują odpływ klientów. - Ktoś chce coś kupić i zatrzymać się tutaj, ale widzi palisadę, więc jedzie dalej, do innego sklepu. Zagranicznego, który ma parking na pół osiedla. A polskie sklepy plajtują - podsumowują.
Drogowcy przekonują do swoich racji. - Zarząd Dróg Miejskich nie jest miłośnikiem montowania słupków w pasie drogowym. Jednak jeszcze bardziej sprzeciwiamy się postępowaniu kierowców, którzy - ignorując przepisy - parkują w niedozwolonych miejscach, niszcząc infrastrukturę drogową. Jednocześnie zabierają oni przestrzeń miejską przeznaczoną tylko i wyłącznie dla pieszych. Nie chcemy montować słupków, ale bardzo często jest to jedyna droga, aby kierowcy zaczęli respektować znak "Zakaz zatrzymywania się" - komentują urzędnicy. I dodają, że w ciągu ośmiu lat ustawili w Warszawie prawie 40 tysięcy słupków.
Czekamy na opinie naszych czytelników - zarówno pieszych, jak i kierowców! Słupki w tym miejscu są potrzebne czy zbędne?
Przemysław Burkiewicz
.










































