Rewitalizacja Wawelberga - fuszerka roku?
30 maja 2012
W zeszłym roku w ramach programu rewitalizacji dzielnicy Wola odrestaurowano podwórza pomiędzy zabytkowymi budynkami osiedla Fundacji Wawelberga z przełomu XIX i XX wieku. Wolski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami wydał na ten cel ponad milion złotych. - To pieniądze wyrzucone w błoto, bo prace zostały wykonane niechlujnie - twierdzą przedstawicielki okolicznych wspólnot.
Tu rodzi się najwięcej dzieci w Polsce
Warszawski szpital ginekologiczno-położniczy przy ul. Żelaznej po raz kolejny otrzymał certyfikat Szpitala Przyjaznego Dziecku. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF) powołały tę inicjatywę, by wskazać placówki medyczne zapewniające najwyższe standardy opieki medycznej nad kobietą i noworodkiem.
- Nie ustawiono również znaku zakazu parkowania na uliczce dojazdowej wzdłuż budynku, ani nie oznakowano miejsc do parkowania samochodów dla osób niepełnosprawnych - wylicza Krystyna Krupa. - Miesiąc po remoncie furtki do altanek śmietnikowych pordzewiały, a nowe chodniki z kostki brukowej powybrzuszały się - dodaje. Największym jednak niedociągnięciem według mieszkańców jest niezadaszone i otwarte pomieszczenie na gabaryty. - Swobodny dostęp do tego miejsca powoduje, że centralnym punktem wyremontowanego podwórka jest wysypisko śmieci. Podczas deszczu stare wersalki i inne gabaryty są zalewane, potem butwieją, a smród zgnilizny czuć w całej okolicy. Niewłaściwe zabezpieczenie tego miejsca doprowadziło niedawno do wybuchu pożaru na terenie osiedla - skarży się pani Krystyna. - Argumentacja ZGN, że prace zostały wykonane zgodnie z projektem sugeruje jedynie, że ów projekt został źle wykonany, a następnie przez kogoś w sposób niekompetentny zaakceptowany. To nieodpowiedzialne wydwanie publicznych pieniędzy - podkreśla.
Poszły na skargę
Pod koniec marca udokumentowane fuszerki z wykonanych prac remontowych przedstawicielki wspólnot przedstawiły wiceburmistrzowi Markowi Sitarskiemu.
Dzielnica: wspólnoty mają dbać
Niestety, na podstawie dokumentacji dostarczonej przez ZGN i zapewnienia, że usterki zostaną usunięte, 15 maja dzielnicowa komisja rewizyjna uznała skargę wspólnot mieszkaniowych za bezzasadną. Obecny na sesji Jacek Bielecki, dyrektor ZGN, tłumaczył zebranym, że remonty zostały wykonane zgodnie z projektem zatwierdzonym przez konserwatora zabytków, a oznakowanie terenu zgodnie z projektem organizacji ruchu. - Wszelkie usterki w nawierzchni zostaną naprawione w ramach gwarancji - zapewniał Bielecki. Twierdził, że altanki są już naprawione, a zardzewiałe barierki pomalowane farbą. Ponadto podkreślił, że krzewów jest mało, gdyż część roślin zostało skradzionych. - Problem z wywozem gabarytów wynika z tego, że wspólnoty nie podpisały umów na sprzątanie. W związku jednak z licznymi skargami gabarytownia niebawem zostanie rozebrana - zapowiedział Bielecki.
Władze dzielnicy są zdania, że o porządek na terenie podwórka powinni zadbać sami mieszkańcy. - Bez sensu jest myślenie, że dzielnica ma zainwestować w parki, place zabaw, skwery i podwórka, a potem ich pilnować i grodzić drutem kolczastym. Na tym terenie funkcjonuje kilka wspólnot mieszkaniowych, które mają swoje zarządy i są tam na co dzień, są więc osoby odpowiedzialne za porządek i kulturę - przypomina Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka urzędu dzielnicy Wola.
Kawałek historii
Teren pomiędzy zabytkowymi budynkami przy ul. Górczewskiej 15, 15a i Wawelberga 3, zwany Kolonią Wawelberga, to jedno z najstarszych osiedli robotniczych na Woli. Zbudował je ponad 100 lat temu Hipolit Wawelberg, zamożny mieszczanin, który dorobiwszy się fortuny, założył ze swoją żoną Ludwiką fundację budowy tanich mieszkań dla rodzin robotniczych z Woli. Wszystkie budowane przez niego osiedla wyróżniało to, że oprócz tanich mieszkań, dysponowały również zapleczem socjalnym. W osobnych budynkach, dziś już nie istniejących, mieściła się szkoła oraz łaźnia miejska. Dziś wszystkie zachowane zabudowania wpisane są do rejestru zabytków. To właśnie na terenie Kolonii mieści się słynna robotnicza cukiernia Władysława Zagoździńskiego z 1925 r., do której do dziś w tłusty czwartek ustawiają się kolejki niczym w PRL-u.
Anna Przerwa
.














































