"Punkt wymiany ciepła" został śmietnikiem. Przynoszą nawet brudną bieliznę
10 stycznia 2022
Czy namiot z ubraniami pozostawianymi dla najbiedniejszych ma jakikolwiek sens? Po świątecznej przerwie urzędnicy zastali przed ratuszem smutny widok.
Punkt wymiany odzieży obok bemowskiego ratusza został otwarty w listopadzie z inicjatywy radnych, którzy zignorowali krytyczne głosy płynące z innych dzielnic.
Porażka "punktów wymiany ciepła"
Praktycznie wszędzie w Warszawie, gdzie otwierano takie miejsca, powtarza się stały scenariusz. Przez godzinę po podaniu informacji urzędnicy zbierają w mediach społecznościowych łapki w górę i serduszka, samorządowcy pozują do zdjęć, a po kilku tygodniach punkt staje się śmietnikiem.
Czy taka będzie przyszłość terenów po Tesco?
Miasto pokazało projekt miejscowego planu zagospodarowania dla terenów po Tesco przy ul. Górczewskiej. Mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do 22 października. W planach na przyszłość jest m.in. szkoła, park, skwery i usługi publiczne.
Jednocześnie najbiedniejsi mieszkańcy wstydzą się brać ubrania z "punktów wymiany ciepła" ustawianych najczęściej w ruchliwych miejscach, na widoku tłumów przechodniów. Urzędnicy bemowskiego ratusza zapewniają, że punkt wymiany jest sprawdzany i sprzątany od poniedziałku do piątku, i wciąż wierzą w sens pomysłu.
- Namiot został już uporządkowany, zaś bałagan, do którego doszło, wydarzył się między 31 grudnia a 3 stycznia, kiedy to urząd był nieczynny a pracownicy mieli wolne - przekazała nam Weronika Rosińska z urzędu dzielnicy. - Niestety, nie jesteśmy w stanie zapobiec takim sytuacjom. Wynika to z kultury osób umieszczających tam odzież. Bałagan, do którego doszło w weekend, nie jest jedynym problemem tego przedsięwzięcia. W ogólnodostępnym regulaminie jest wyraźnie zapisane, aby nie zostawiać bielizny, ubrań letnich, czy brudnych. Pomimo wyraźnego zapisu mieszkańcy i tak taką odzież pozostawiają w namiocie.
Urzędnicy mają zajęcie
Jak mówią urzędnicy, widok bałaganu w namiocie "napełnił ich smutkiem", a przynoszenie starej bielizny uznają za brak szacunku dla osób, które chciałyby skorzystać z pozostawionej odzieży.
- Osoby będące w potrzebie korzystają z namiotu a przekazana odzież pozwala im przetrwać jesienno-zimowe miesiące w większym komforcie - twierdzi Weronika Rosińska. - Kilka razy dotarła do nas informacja od osób korzystających, że bez tego namiotu i tej odzieży zimę musieliby spędzić "w dziurawej kurtce" lub "samej bluzie". Wciąż będziemy sprzątać namiot, bo wiemy, że nie robimy tego dla siebie, a dla osób, które tego potrzebują.
(db/dg)
.










































