Pomogą dopiero wiadukty?
20 kwietnia 2010
Przejazd przez tory kolejowe w Płudach może zająć nawet kwadrans. I to pod warunkiem, że stoi się blisko szlabanu. Kierowcy z końca kolejki staną dwa, a nieraz i trzy razy.
Boisko Polfy Tarchomin zmodernizuje FC Barcelona
120-tysięczna Białołęka wciąż cierpi na niedosyt obiektów rekreacyjnych i sportowych. Jednym z nich jest boisko Polfy Tarchomin - jedyny w naszej dzielnicy pełnowymiarowy obiekt, na którym można rozgrywać mecze ligowe. Po latach niepewności, zapadły wreszcie decyzje dotyczące jego wykorzystania.
Opuszczone zostały dopiero, gdy skład minął Płudy. Po kolejnych kilku minutach nadjechał następny pociąg, tym razem towarowy, który jechał tak wolno, że zirytowany kierowca cię-żarówki stojący za mną trąbił na maszynistę. W tym czasie na Mehoffera szlabany zostały podniesione i opuszczone podobnie - na dwie minuty przed przejazdem pociągu. A na Klasyków wszyscy czekali całe 15 minut. Czy dróżnik musi zamykać rogatki na tak długo, czy w godzinach szczytu muszą jeździć pociągi towarowe? Nie można ich puścić godzinę później? - pyta kierowca.
- Przejazd kolejowy w Płudach jest włączony w system stacyjny przystanku osobowego Płudy. Czynności zamykania są ściśle związane z przepisami regulują-cymi układy stacyjne - wyjaśnia Robert Kuczyński z PKP PLK. - W momencie kiedy semafor stacyjny wskazuje dla pociągu sygnał "wolna droga" rogata na Klasyków automatycznie się zamyka. Szlaban w ciągu ul. Mehoffera jest jeszcze chwilowo otwarty, ponieważ nie jest on podłączony do układu stacyjnego, a do układu znaj-dującego się na szlaku. Przepisy kolejowe dla użytkowników dróg mają prawo być niezrozumiałe, ale nie wynikają one z niczego innego, jak bezpieczeństwa. Dlatego też dokładamy wszelkich starań, aby tak potrzebne wiadukty były wybudowane jak najszybciej - podsumowuje Robert Kuczyński.
- Przejazd w Płudach jest pierwszy, patrząc od strony Warszawy. Dróżnik wcześniej otrzymuje informację o nadjeżdżającym pociągu i może prewencyjnie zamknąć przejazd wcześniej - mówi radny Białołęki Wojciech Tumasz, członek za-rządu Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji (SISKOM). - Niestety, wię-cej pociągów oznacza częściej opuszczone szlabany. Rozwiązanie to budowa wia-duktów.
Jeśli czekamy długo na przejeździe, to na 90 proc. wiadomo, że pociąg nadje-dzie od strony Warszawy. Na częstotliwość zamykania szlabanów w godzinach szczytu wpływają także przejazdy pociągów towarowych. Dla tych, tak samo jak osobowych, musi być miejsce na torach. - Pociągi towarowe są dopuszczane z konieczności, PKP PLK nie może odmawiać przejazdu przewoźnikom towarowym, a ci mogą różnie motywować to, że pociąg musi przejechać także w godzinach szczy-tu - mówi Wojciech Tumasz.
Niestety, nie można liczyć na szybką poprawę sytuacji. Ta ma przyjść dopiero po wybudowaniu wiaduktów na Klasyków oraz Mehoffera. PKP Polskie Linie Kole-jowe znów przesuwają termin ogłoszenia przetargu na ich budowę. Mówi się już o lipcu, podczas gdy miało się to stać w I kwartale tego roku. Budowa potrwa rok. Wrócimy do tematu w kolejnych wydaniach.
bk
.







































