Pół dnia gratis
2 czerwca 2005
Niewiele osób wie, że ma prawo codziennie oddać dziecko na 5-godzinny bezpłatny pobyt w publicznym przedszkolu. Prawo to wynika z art. 6 i 14 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (z późniejszymi zmianami). W praktyce prawo to nie jest szeroko respektowane, ze względu na nieświadomość jego istnienia u rodziców, a także trudności zagwarantowania wszystkim chętnym opieki w przedszkolu.
Ustawowe 5 godzin
Bezpłatny pobyt ogranicza się tylko do podstawowej opieki. Dziecko nie uczestniczyłoby w żadnych dodatkowych zajęciach, nie dostałoby obiadu. Może oczywiście mieć ze sobą kanapki.
Warszawa tonie w starych ubraniach. Mieszkańcy krytykują ratusz
Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta na Facebooku zwraca uwagę mieszkańcom na nagminne pozostawiane stare ubrania, które piętrzą się wokół pojemników na zużytą odzież. Jak przypominają urzędnicy "tekstyliów można się pozbyć legalnie". Co na to komentujący tę sprawę warszawiacy?
Rodzice rzadko pytają w przedszkolach o możliwość bezpłatnego pozostawienia dziecka na pięć godzin, bo zazwyczaj nie wiedzą o takiej możliwości. A mogłyby z niej korzystać np. kobiety, które po urlopie wychowawczym szukają pracy lub chciałyby pracować na pół etatu. - W Legionowie niewiele osób korzysta z prawa do 5-godzinnej opieki przedszkolnej. Rodzice wolą zostawiać dzieci w przedszkolach, które działają jak najdłużej. To pracujący rodzice korzystają głównie z możliwości opieki przedszkolnej. Najbardziej oblegane są przedszkola, które funkcjonują do 18-tej - poinformowała nas Nina Kretowicz, naczelnik wydziału edukacji i sportu.
Dyrektorka jednego z legionowskich przedszkoli o bezpłatnym przyjęciu dziecka na 5 godzin mówiła bez przekonania: - Rzeczywiście jest możliwość zostawienia dziecka, ale jest to raczej płatne - usłyszeliśmy. Najprawdopodobniej pomyliła to prawo z innym, wynikającym z uchwały rady miasta, według której rodzice mogą na kilka godzin "podrzucić" dziecko do przedszkola, na przykład na czas zakupów. Zapłacą za to 3 zł za godzinę. Nie jest to jednak 5-godzinna opieka, zagwarantowana prawem oświatowym.
Brak miejsc
Przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka, gdy nie ma miejsc. Jeśli jednak w pierwszej kolejności przyjmuje dzieci na pobyt całodzienny, a potem "półetatowców", to działa niezgodnie z prawem. - Wszystkie dzieci powinny być traktowane jednakowo. Jedyne odstępstwo od tej zasady może dotyczyć obrony praw np. biedniejszych rodzin. Ale zasady musi uchwalić gmina - mówi w rozmowie z dziennikarzem jednego z dzienników Mirosław Kaczmarek z biura Rzecznika Praw Dziecka. Znów wracamy jednak do stałego problemu braku miejsc. Cóż z tego, że rodzice mają takie prawo, skoro samorządy nie potrafią poradzić sobie z brakiem miejsc w przedszkolach. Tak sytuacja wygląda na przykład na Białołęce, gdzie nie wszystkie dzieci dostały się do "pełnoetatowych" grup. Poza tym, urzędniczka dzielnicy nie wiedziała nawet o prawie do bezpłatnej 5-godzinnej opieki. Skąd zatem mają dowiedzieć się rodzice? Koło się zamyka. Warto jednak zainteresować się tym tematem, ponieważ może brakować miejsc w nowych, "sypialnianych" dzielnicach położonych daleko od centrum, jest natomiast spora szansa, że coś znajdzie się w "starzejących się" dzielnicach, gdzie mieszka już niewiele młodych małżeństw. Poza tym, jak poradzono naszej czytelniczce w Biurze Rzecznika Praw Dziecka i do czego również namawiamy, należy zdecydowanie interweniować w urzędach gminy lub dzielnicy i nie dać się łatwo zbyć.stroja.












































