Perła architektury przy Wolskiej
14 sierpnia 2015
Jeden z najpiękniejszych budynków Woli łączy w sobie Rosję Romanowów i modną Europę sprzed stu lat.
Sto lat temu Wola przyłączyła się do Warszawy. Czy może Warszawa do Woli?
Dokładnie sto lat temu od dzisiejszego dnia - 8 kwietnia 1916 roku Wola stała się dzielnicą Warszawy. Jak do tego doszło? I kto się właściwie do kogo przyłączył?
Zazwyczaj przejeżdżamy tamtędy tramwajem albo autobusem, nie zwracając uwagi na stojącą tuż przy torach, trochę schowaną za drzewami, cerkiew. Również wolska społeczność prawosławna nie jest duża (choć rośnie w miarę napływu imigrantów ze środkowej Ukrainy) i raczej nie przebija się do mediów. Gdy katolicy wyruszali na pielgrzymkę do Częstochowy, nie sposób było ich nie zauważyć. Kiedy prawosławni poszli na Grabarkę, prawie nikt w Warszawie nie zwrócił na to uwagi.
Cerkiew przy Wolskiej powstała 110 lat temu, w czasach wielokulturowej, polsko-żydowsko-rosyjskiej Warszawy. Ufundował ją arcybiskup Hieronim po śmierci syna, samemu umierając... jeszcze podczas budowy. Architekt Władimir Pokrowski wzorował się swoim projektem na XVII-wiecznym rosyjskim baroku, co przyniosło zabawny skutek, gdy warszawiacy uznali wschodnie "krzywizny" i "zawijasy" za przejawy modnej wówczas secesji.
Stojąca obok cerkwi dzwonnica powstała dopiero w latach 30-tych, w zupełnie innych czasach. Przed I wojną światową prawosławni żyli z katolikami w pokoju, za dyktatury Piłsudskiego i sanacji cerkwie były burzone albo przekształcane w kościoły. Cerkiew św. Jana Klimaka przetrwała zarówno lata 30-te, jak i II wojnę światową, ale podczas powstania warszawskiego naziści zamordowali w niej kilkadziesiąt w osób, w tym dzieci z sierocińca.
Dziś cerkiew przy Wolskiej jest jedną z czterech prawosławnych świątyń w Warszawie. Podczas spaceru po Reducie Wolskiej i okolicach można odnieść wrażenie, że jest ona najbardziej zadbanym budynkiem w tej części Woli. Wrażenie nasila się po odwiedzeniu pobliskiego kościoła św. Wawrzyńca, którego stan chyba można już określić jako "fatalny"...
Dominik Gadomski
.










































