Obowiązek przede wszystkim!
21 grudnia 2011
Coraz mniej jest takich prawdziwie obowiązkowych ludzi. Grzegorz B. z Targówka należy jednak do tej zanikającej grupy.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Rzucił kilka niepochlebnych słów, po czym opuścił niegościnne progi. Na zewnątrz wsiadł na rower, ale daleko nie odjechał: przechodzący akurat dzielnicowy widząc stan rowerzysty podjął interwencję.
Wzburzona krew Grzegorza znów dała o sobie znać. Podczas awantury, jaką wywołała (krew, bo przecież nie Grzegorz), działo się tyle, że wystarczyło na znieważenie policjantów, naruszenie nietykalności tychże, stosowanie groźby bezprawnej i spowodowanie zagrożenia zarażeniem HIV, bo rozbuchany 36-latek swą wzburzoną krwią zdołał jeszcze opluć kilku mundurowych.
Alkomat wykazał dwa promile, więc jazda na rowerze pod wpływem była już tylko formalnością.
A wszystko przez poczucie obowiązku...
TW Fulik
na podstawie informacji policji









































