Nie wiedzą, że to ich?
19 czerwca 2009
Mieszkańcy okolic pawilonów handlowych na Bazyliańskiej skarżą się na brud i brzydotę tego miejsca. - Strach wyjść wieczorem na spacer - mówią. Porządek trudno tu utrzymać, bo do terenu nikt się nie przyznaje.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Wszędzie rozjeżdżona ziemia, po deszczu tworzą się tu ogromne kałuże. Zamiast trawników - kamień i żwir. W dodatku jest tu bardzo niebezpiecznie, kręci się wiele podejrza-nych typów. Zadźgali tutaj kogoś nożem - na pamiątkę stoją nawet znicze. Niestety ani zarządca terenu, ani straż miejska, ani policja tu nie zaglądają - skarży się "Echu" jedna z okolicznych mieszkanek.
Strażnicy miejscy przyznają, że mają tu ręce pełne roboty. - Podejmujemy sporo interwencji w opisywanym miejscu. Postaramy się jednak częściej patrolo-wać tę okolicę - obiecuje pracownik wydziału prasowego straży miejskiej.
Gorzej jest jednak z utrzymaniem porządku i poprawą wyglądu okolicy. - Opie-kę nad tym miejscem sprawuje ZGN2 i to do niego należy utrzymanie porządku i czystości. My ze swojej strony możemy ich tylko poprosić o posprzątanie okolicy - mówi rzecznik dzielnicy Rafał Lasota.
Przedstawicielka ZGN2 umywa jednak ręce. - Teren nie jest pod naszą opieką. Z tego co mi wiadomo, należy on do miasta i prywatnych właścicieli - mówi jedna z pracownic administracji.
Warszawski standard. Dzielnica wie swoje, a nadzorowany przez nią ZGN2 swoje. A burmistrz może podległą sobie instytucję grzecznie poprosić. Śmiech na sali.
Agnieszka Pająk-Czech
.









































