Można grodzić czy nie?
3 lipca 2009
Place zabaw na Bielanach to temat niemal równie szeroki co kwestia dokarmiania kotów. Po naszym tekście dotyczącym ubiegłorocznego raportu miasta o stanie dziecięcych miejsc zabawy otrzymaliśmy lawinę komentarzy.
O ogrodzenie starają się mieszkańcy osiedla przy Kochanowskiego - ich placyk jest duży, zadbany, ale nieogrodzony. Tymczasem na nieogrodzonym terenie znaj-duje się piaskownica, a sam teren jest też jednym z ulubionych miejsc spacero-wych dla psów i ich właścicieli. Co się zdarza przy połączeniu psa, piasku i nieroz-garniętego właściciela, można się domyślać.
Którędy tramwajem na osiedle Ruda?
Pojawiła się realna szansa, że na Bielany powróci kultowa piętnastka. Za kilka miesięcy Tramwaje Warszawskie rozpiszą bowiem przetarg na opracowanie studium wykonalności przedłużenia trasy tej linii od pętli Marymont-Potok do osiedla Ruda. - To pozwoli określić koszty oraz to, który wariant przebiegu trasy zrealizujemy - mówi Michał Powałka, rzecznik Tramwajów Warszawskich.
Właśnie aby zapobiegać takim sy-tuacjom, część mieszkańców chce, aby dzielnica ogrodziła plac - urząd twierdzi jednak, że to niemożliwe.
- Dostałam pismo, w którym dzielnica odmawia ogrodzenia - mówi nam jedna z mieszkanek bloku sąsiadującego z miejscem do zabawy. - Argumentuje to tym, że plac jest między blokami i nie ma niebezpieczeństwa, że dziecko nagle wtargnie na jezdnię, a ponadto ze względu na położenie ogrodzenie powoduje protesty miesz-kańców. Takie pismo dostałam w lipcu 2007, w październiku kolejnego roku ponow-nie prosiłam o ogrodzenie placu - i ponownie mi odmówiono, słowo w słowo jak przed rokiem. Tymczasem tu nie chodzi o samochody, a o psy w piaskownicy i ro-werzystów, którzy tędy jeżdżą.
Mieszkańcy chcą ogrodzenia, dzielnica twierdzi, że się nie da - tymczasem dwa tygodnie temu opisywaliśmy placyk przy Gajcego: także pośród bloków, o podob-nym umiejscowieniu jak ten przy Kochanowskiego - i ogrodzony. Czyli jednak można...
Zapytaliśmy w urzędzie dzielnicy, dlaczego są place równe i równiejsze w gro-dzeniu. Wciąż czekamy na odpowiedź. - Grodzenie placów zabaw należy do kompe-tencji wydziału ochrony środowiska - twierdzi wiceburmistrz Grzegorz Pietruczuk.
WOŚ z kolei swoje decyzje opiera na przesłankach, że na grodzenie placu nie zgadza się część mieszkańców oraz że płotki w takich miejscach stawia się w sy-tuacjach, gdy istnieje zagrożenie dla dzieci ze strony ruchu drogowego. W tym miejscu takowego nie ma, więc - według urzędników - grodzenie jest bezcelowe.
Z jednej strony plac zabaw powinien być ogólnodostępny - z drugiej przede wszystkim bezpieczny. A zagrożenie to nie tylko możliwość wybiegnięcia dziecka z placu, ale również wejścia kogoś - lub czegoś - na teren zabaw. I właśnie po to przydałby się tutaj płotek.
(wt)
.















































