Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie aborcji w 36. tygodniu ciąży. "Decyzja zgodna z prawem"
Prokuratura w Oleśnicy zakończyła postępowanie dotyczące aborcji przeprowadzonej w 36. tygodniu ciąży u pacjentki, która zmagała się z bardzo ciężkimi problemami zdrowotnymi. Decyzja o umorzeniu potwierdza, że zabieg przeprowadzono zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - informuje Onet.
Historia Anity, pacjentki, która zdecydowała się na przerwanie ciąży, zaczęła się od dramatycznej diagnozy. W 34. tygodniu ciąży usłyszała, że jej dziecko, któremu nadała imię Felek, cierpi na wrodzoną łamliwość kości typu 2 - najcięższą postać tej choroby. Lekarze poinformowali ją, że dziecko odczuwa ból już w łonie matki, a jego kości są tak kruche, że mogą pękać przy każdym ruchu. Anita, będąc w szoku, zaczęła szukać informacji na własną rękę, co tylko potwierdziło beznadziejność sytuacji.
Decyzja o aborcji została podjęta na podstawie zaświadczenia psychiatrycznego, które wskazywało na zagrożenie zdrowia psychicznego pacjentki. Zabieg przeprowadziła dr Gizela Jagielska, doświadczona ginekolożka, która od lat pomaga kobietom w trudnych sytuacjach.
Prokuratura: "Decyzja była racjonalna i zgodna z prawem"
Prokuratura w uzasadnieniu decyzji podkreśliła, że zabieg został przeprowadzony na podstawie spójnej i logicznej opinii lekarskiej, która jednoznacznie wskazywała na konieczność przerwania ciąży w celu ochrony zdrowia matki. "Decyzji tej nie można uznać za pochopną, dowolną lub nieuzasadnioną" - czytamy w uzasadnieniu. Prokuratura zaznaczyła również, że pacjentka nie była do niczego namawiana, a wszystkie działania medyczne opierały się na jej świadomej decyzji.
Ataki na lekarzy i pacjentkę
Sprawa Anity stała się przedmiotem publicznej debaty, a zarówno ona, jak i dr Jagielska, spotkały się z falą hejtu. Poseł Grzegorz Braun wraz z grupą zwolenników wtargnął do szpitala w Oleśnicy, gdzie doszło do incydentu z udziałem policji. Dr Jagielska relacjonowała, że czuje się zastraszana, a w mediach społecznościowych otrzymuje groźby. - Dostaję moje zdjęcia. Jestem na nich we krwi - powiedziała w rozmowie z mediami.
Co dalej z pomocą dla kobiet?
Dr Jagielska przyznaje, że mimo umorzenia postępowania, sytuacja w polskich szpitalach pozostaje trudna. Lekarze często boją się podejmować decyzje o przeprowadzeniu aborcji, nawet w sytuacjach, gdy jest to zgodne z prawem. - Historia Anity to nie jest jednostkowy przypadek - mówi lekarka. Dodaje, że wciąż wykonuje zabiegi w szpitalu w Oleśnicy, ale jej kontrakt wygasa z końcem 2025 r., a jego przedłużenie stoi pod znakiem zapytania.
"Dzięki dr Jagielskiej mój syn nie musiał dłużej cierpieć"
Anita, komentując decyzję prokuratury, wyraziła wdzięczność wobec dr Jagielskiej. - Gizela Jagielska uratowała nie tylko moje życie, ale również mojego Felusia. Dzięki niej mój syn nie musiał dłużej cierpieć, nie musiał czuć bólu, który odczuwał każdego dnia swojego życia - powiedziała pani Anita w rozmowie z Onetem.
Źródło: kobieta.onet.pl
































