Mandat za grill w lesie? "To nie zakaz, to normalność"
23 maja 2017
Warszawa ma poważny problem z osobami łamiącymi zakaz palenia ognia na terenach leśnych. Urzędnicy nie zamierzają ustępować pod presją grillowiczów i zapowiadają częstsze kontrole.
Przez ostatnich kilka dekad mieszkańcy Bemowa tak przyzwyczaili się do palenia ognisk i grillowania na polanach lasu Bemowskiego, że wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawę z wprowadzenia zakazu stosowania ognia. Ponieważ grill stał się dla ogromnej rzeszy Polaków symbolem dobrego wypoczynku, liczba chętnych stała się tak duża, że "zmęczony" las musi teraz odpocząć od wpływu człowieka.
- Zakaz palenia ognisk i grillowania w lasach oraz w odległości 100 metrów od nich wynika z prawa - przypomina Andżelika Gackowska, wicedyrektorka Lasów Miejskich.
Zakaz grillowania w parku Górczewska?
Coraz więcej mieszkańców Bemowa skarży się na bałagan, dym i hałas towarzyszące grillowaniu w parku Górczewska. Choć pomysł wprowadzenia zakazu pojawia się regularnie, okazuje się, że nie da się go prawnie wprowadzić - przynajmniej na razie.
- Urządzanie miejsc do takich rozrywek to nie reguła, ale wyjątek. Gdy stwierdzamy, że zniszczenia ekosystemu są zbyt duże, zakaz wraca.
Wraz z początkiem wiosny zaczęliśmy otrzymywać liczne głosy od czytelników popierających zakaz. Zwracają oni uwagę, że las to nie park i oczekują, że służby miejskie wyegzekwują prawo. A to będzie niezwykle ze względu na rozległość warszawskich lasów.
- Nasi pracownicy nie są uprawnieni do wystawiania mandatów, więc musimy współpracować ze strażą miejską i policją - mówi Gackowska.
Zdaniem wicedyrektorki Lasów Miejskich rosnące poparcie dla zakazu wynika z lawinowego wzrostu liczby grillowiczów, która nastąpiła w ciągu ostatnich dziesięciu lat - im głośniejsi i liczniejsi są imprezowicze, tym częściej dochodzą do głosu ich przeciwnicy.
(dg)
.










































