Likwidator odpowiada
8 października 2010
Po naszych poprzednich artykułach dotyczących m.in. sprawy dostaw wody do osiedla SOP w Falenicy, głos oddajemy likwidatorowi spółdzielni.
Falenica chce nowej linii do metra. Ratusz mówi "nie"
Mieszkańcy Falenicy dzień w dzień odczuwają niedogodności związane z kiepskim połączeniem autobusowym z lewobrzeżną częścią miasta. Lokalni samorządowcy domagają się wprowadzenia dodatkowej linii autobusowej, która dałaby możliwość dojazdu do stacji metra na Ursynowie. Co na to warszawscy urzędnicy?
, jako warunek wydania zezwolenia, zażądano od nas tych dokumentów, udałem się do specjalistycznej firmy na Saskiej Kępie (poprzednio znalezione firmy nie podejmowały się tego za-dania). Dyrektor techniczny po krótkim namyśle oświadczył, że operat wodnopraw-ny mogą nam zrobić za 6 do 8 tysięcy, a dokumentacja hydrologiczno-geologiczna może kosztować, w zależności od terenu - od 70 do 150 tysięcy złotych, bez określania górnej granicy. Przed miesiącem poprosiliśmy o nową wycenę, stawka za operat, dokumentację hydrologiczną i wizję lokalną dla dwóch studni to koszt od 32,3 tys. zł do 55,6 tys. To istotnie mniej niż wspominane 60 tysięcy, ale nie ma to większego znaczenia, bo spółdzielnia nie dysponuje takimi kwotami.
A co z kwestią upadłości spółdzielni? Przypomnijmy, że proces likwidacyjny trwa od 30 lat (!), a ostatnie walne zgromadzenie sprzeciwiło się zgłaszaniu upad-łości, co wiązałoby się choćby z końcem dostaw wody do domów. - Niestety, do-tychczas dwukrotnie zblokowano nam konto dla ściągnięcia kar za zaopatrywanie mieszkańców w wodę. Dlatego od kilku miesięcy nie płacimy rachunków za gaz, energię elektryczną, wywóz śmieci, podatki itd. Ponieważ nadal zaopatrujemy osiedle w wodę, z każdym dniem narastają kary i upadłość, mimo optymistycznej uchwały, będzie nieunikniona. Dotychczas zapłaciliśmy ponad 21 tys. zł, a Urząd Marszałkowski zapowiada dalsze kary.
Andrzej Kiełczewski twierdzi też, że stwierdzenie o bezpieczeństwie dostaw wo-dy do osiedla jest zbyt optymistyczne. - Nie zaopatrujemy w wodę członków spół-dzielni, lecz mieszkańców osiedla, którzy ze spółdzielnią nie mają już nic wspólnego (oprócz owej nieszczęsnej wody). Po drugie, jeżeli MPWiK nie dostarczy do sieci swojej wody, o co wniosłem przed kilkoma tygodniami, to po doprowadzeniu do upadłości, woda wyłączy się sama, bo stare, zużyte urządzenia bez właściwej konserwacji szybko odmówią posłuszeństwa.
Mieszkańcom i spółdzielcom zależy nie tyle na utrzymaniu spółdzielni, co na gwarancji dostaw wody i spokojnym bycie. Andrzej Kiełczewski taką optymistyczną wizję burzy. Na pewno rozmowy o przyszłości SOP będą wciąż trwały, co najmniej do roku 2012, kiedy wraz z kolektorem "W" Wawer będzie w większości skanali-zowany i zwodociągowany. Wtedy kwestia zaopatrzenia w wodę straci na znacze-niu.
(wt)
.









































