REKLAMA
Zwierzenia Arsene'a Lupina
| tytuł oryg.: | Les Confidences d'Arsene Lupin |
| autor: | Maurice Leblanc |
| przekład: | Kazimierz Rychłowski, Izabela Durasiewicz |
| wydawnictwo: | Replika |
| kolekcja: | Arsene Lupin |
| wydanie: | Poznań |
| zapowiedź: | 28 kwietnia 2026 |
| forma: | książka, okładka twarda |
| wymiary: | 130 × 200 mm |
| liczba stron: | 304 |
| ISBN: | 978-83-6874227-5 |
Inne formy i wydania
| e-book (epub, mobipocket) | 2016.01.01 |
| książka, okładka twarda | 2026.04.28 |
Lupin - bohater, którego pokochały miliony czytelników i widzów
Ars?ne Lupin - dżentelmen-włamywacz i mistrz intrygi - wprowadza czytelnika w świat sprytu, tajemnic i zaskakujących zwrotów akcji. To zuchwały złodziej balansujący na granicy prawa, a zarazem człowiek o szlachetnym sercu, gotowy karać nadużycia władzy. Każda opowieść to osobna, trzymająca w napięciu przygoda.
Pełne ironii i subtelnego humoru historie pozwalają zajrzeć w umysł Lupina i towarzyszyć mu w planowaniu kolejnych sprytnych wyczynów. Zbiór łączy literacką finezję z dynamiczną akcją, ukazując bohatera moralnie niejednoznacznego, lecz niezwykle fascynującego.
Lektura obowiązkowa dla miłośników inteligentnych kryminałów i wyrazistych postaci.
Lupin, opowiedz mi coś o sobie!
- I cóż ci mogę opowiedzieć? Historię mego życia znają już wszyscy - odparł Lupin, który drzemał, leżąc na otomanie w moim gabinecie.
- Nieprawda, nikt jej nie zna! - zaprotestowałem. - Ludzie dowiadują się czasem z twoich listów, publikowanych w dziennikach, że byłeś wmieszany w taką a taką aferę, że dzięki twej interwencji na światło dzienne wyszła jakaś tajemnicza historia. Ale jaką ty w tym wszystkim grałeś rolę, jakie było tło całej sprawy i jej rozwiązanie, tego nikt nie wie.
- Och, wszystko to głupstwa, niewzbudzające żadnego zainteresowania.
- Żadnego zainteresowania, powiadasz? A ten twój prezent - czterdzieści tysięcy franków dla żony Mikołaja Dugrivala? A odkrycie tej zawiłej tajemnicy trzech obrazów?
- Rzeczywiście oryginalna tajemnica - odrzekł Lupin. - Mógłbyś zatytułować tę historię: Znak cienia.
- A twoje intrygi miłosne i zdobycze na tym polu? A tajemnica tych wszystkich dobrych uczynków? Wszystkie te historie, o których mi nieraz dyskretnie wspominałeś, dając im interesujące tytuły: Obrączka ślubna, Śmierć czyha... itp. Tyle ciekawych, a zupełnie nieznanych rzeczy! No, dalej, śmiało!
Było to w czasie, gdy Lupin, już znany, ograniczał się jeszcze do drobniejszych ,,kawałów" i stosunkowo skromnych zysków, popełniając tak po prostu z dnia na dzień dobre i złe uczynki, po części z dyletantyzmu, po części zaś już z przyzwyczajenia, znajdując w tym pewnego rodzaju przyjemność i zadowolenie.
Widząc, że uparcie milczy, próbowałem jeszcze raz go namówić:
- No, Lupin, bardzo cię proszę!
Ku memu zdumieniu odezwał się niespodziewanie:
- Mój drogi, weź ołówek i kawałek papieru.
Z chęcią go posłuchałem, przekonany, że zacznie mi dyktować swe wspomnienia, które umiał tak barwnie i żywo opowiadać, a które niestety sporo tracą na wartości, gdy je następnie spisuję, obciążając je balastem obszernych, nudnych objaśnień i uzupełnień.
- Jesteś gotowy? - spytał.
- Tak.
- Pisz zatem: 27 - 1 - 23 - 6 - 16.
- Co? Jak to?
- Pisz, powtarzam.
Siedział na otomanie ze wzrokiem zwróconym ku otwartemu oknu, skręcając papierosa. Dyktował mi dalej:
- 17 - 11.
I znów po chwili:
- 27 - 3 - 26 - 23 - 17 - 11 - 18.
Czyżby dostał bzika? Przyjrzałem mu się uważnie i zauważyłem, że jego spojrzenie, dotychczas zupełnie obojętne, nagle się zmieniło. Oczy ożywiły się - zdawały się obserwować uważnie gdzieś w oddali coś niesłychanie interesującego.
Dyktował mi dalej, z krótkimi przerwami po każdej cyfrze:
- 21 - 26 - 27 - 26 - 13 - 18 - 25 - l - 4.
Przezokno widać było tylko szmat jasnego nieba i fasadę starego domu po przeciwległej stronie ulicy. Okiennice były tam pozamykane, jak zwykle, wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak co dnia, od długich lat...
- 24 - 17 - 11 - 121 - 4.
I nagle zrozumiałem... A przynajmniej zdawało mi się, że rozumiem. Bo jak można przypuszczać, że Lupin, człowiek tak rozsądny, chciał tracić czas na podobną dziecinadę? A jednak - tak - nie było wątpliwości: to, co liczył Lupin, były to przelotne, przerywane refleksy światła słonecznego, odbijające się na fasadzie starego domu, na wysokości drugiego piętra!
- 1 - 23 - 23... - dyktował mi Lupin. Światełko zgasło, po chwili znów raz zabłysło - i znów zniknęło.
Instynktownie obserwowałem je i rzekłem głośno:
- l...
- Aha, zrozumiałeś nareszcie? - uśmiechnął się drwiąco Lupin. Podszedł do okna i wychylił się, jakby chciał dokładnie sprawdzić, z którego punktu owe refleksy świetlne wychodziły. Potem wrócił na otomanę i kładąc się na niej wygodnie, odezwał się:
- No, teraz kolej na ciebie. Licz dalej.
Usłuchałem bez wahania, czując, że Lupin musi to robić nie bez powodu. Zresztą wyznam szczerze, że zainteresowały mnie te pojawiające się w regularnych odstępach czasu i znów znikające refleksy słoneczne, niby tajemnicze sygnały jakiejś latarni morskiej.
Musiały one wychodzić z któregoś domu po tej samej stronie ulicy, gdzie mieszkałem, gdyż słońce wówczas padało ukośnie do okien mego mieszkania. Wyglądało to tak, jakby ktoś z pomocą małego lusterka rzucał umyślnie odbicie słońca na ścianę starego domu naprzeciwko.
- Jakiś dzieciak bawi się lusterkiem - zauważyłem po chwili, nieco poirytowany, że tracę czas na takie głupstwa.
- Nic nie szkodzi... Notuj dalej!
Notowałem więc... liczyłem te przelotne odbłyski słońca, zjawiające się z prawdziwie matematyczną regularnością.
- No i co dalej? - spytał Lupin po paru minutach zupełnej ciszy.
- Zdaje mi się, że to już koniec... Już od kilku minut nie widać nic więcej.
Czekaliśmy jeszcze chwilę, ale na próżno. Próbowałem zażartować:
- Coś mi się zdaje, że straciliśmy czas. Te kilkanaście cyfr na papierze to chyba niezbyt obfita zdobycz!
Lupin nie ruszając się z otomany, odparł:
- Mój drogi, bądź tak dobry i spróbuj te wszystkie cyfry zastąpić odpowiednimi literami alfabetu, licząc w porządku: A - l, B - 2, C - 3 itd.
- Przecież to głupie!
- Zupełnie głupie, przyznaję. Ale człowiek robi tyle rozmaitych głupich rzeczy w życiu... Jedna mniej, jedna więcej...
Zabrałem się więc do tej głupiej roboty i począłem wynotowywać odpowiednie litery: Z-A-T-E-M... Przerwałem, szczerze zdziwiony:
- Spójrz, powstało całe słowo!
- Idźmy zatem dalej - odparł spokojnie. Wziąłem się więc ponownie do roboty i kolejno odcyfrowywałem całe słowa, jedno po drugim. Ku memu zdziwieniu powstało w ten sposób całe zdanie.
- Gotowe? - zagadnął mnie Lupin po chwili.
- Gotowe... Choć jest tam parę błędów.
- Nie zwracaj na to uwagi, to drobnostka... Może mi przeczytasz?
Odczytałem mu całe niedokończone zdanie, które tu powtarzam dokładnie w tej formie, w jakiej je odtworzyłem:
Zatem ni trzeba zbytnio ryzykować, unikać attaku, bezpłodej walka, bo...
Roześmiałem się głośno.
- A co to? Prawdziwie sensacyjne rewelacje, nieprawdaż? Przyznasz chyba sam, kochany, że te światłe, głębokie wskazówki i rady niewiele nas mogą nauczyć!
Lupin milczał, zerwał się z otomany i ujął w ręce ową kartkę papieru.
Pamiętam, że w tej chwili przypadkowo rzuciłem okiem na zegar - była godzina piąta osiemnaście.
Lupin stał, trzymając papier w ręku, na jego twarzy malowało się tysiące sprzecznych uczuć. Ale po dwóch głębokich bruzdach na czole poznałem niechybnie, że jego intelekt pracuje bardzo intensywnie. Upłynęła długa chwila w kompletnej ciszy. Wreszcie Lupin położył na stole ów papier...
Lektura obowiązkowa dla miłośników inteligentnych kryminałów i wyrazistych postaci.
Na sąsiedniej półce
-
[ książka, e-book ]Arsene Lupin. Hrabina CagliostroMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Złoty trójkąt. Tom IIMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Złoty trójkąt. Tom IMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Agencja Barnett i SpółkaMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Tajemnicze domostwoMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Zwierzenia Arsene'a LupinaMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Kryształowy korekMaurice Leblanc
-
[ audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Zęby tygrysaMaurice Leblanc
-
[ książka, audiobook, e-book ]Arsene Lupin. Dżentelmen - włamywaczMaurice Leblanc
-
[ e-book ]Arsene Lupin. Arsene Lupin kontra Herlock SholmesMaurice Leblanc
-
[ książka, audiobook, e-book ]Arsene Lupin kontra Herlock SholmesMaurice Leblanc
-
[ książka, e-book ]Tajemnica wydrążonej iglicyMaurice Leblanc























