Jak jest wódka, leki niepotrzebne?
5 czerwca 2009
Na Bródnie i Targówku jak grzyby po deszczu pojawiają się całodobowe punkty sprzedaży alkoholu. W dzielnicy brakuje natomiast apteki czynnej 24 godziny na dobę.
Drogowy rekord absurdu. Mieszkańcy oburzeni
Mieszkańcy ulicy Bukowieckiej z niedowierzaniem obserwują zmiany w organizacji ruchu. Wzdłuż jezdni ustawiono rzędy betonowych bloczków, które skutecznie uniemożliwiają możliwość parkowania przy posesjach. Choć oficjalnie mają one uspokajać ruch, wśród mieszkańców i radnych narasta przekonanie, że prawdziwy cel jest zupełnie inny.
Tanie wino i piwo sprzedawane hektolitrami są wypijane pod naszymi blokami lub na klatkach schodowych. Efekt? Zniszczone podwórka i bloki. Dość sklepów z alkoholem! Czy dzielnica w ogóle tego nie pilnuje? - pyta jedna z mieszkanek Bródna.
Dzielnica twierdzi, że niewiele da się zrobić. Koncesje przydziela miasto. Każda dzielnica ma określoną ich liczbę. Na Targówku określony limit dla detalicznej sprzedaży alkoholu wysokoprocentowego wynosi 190. Liczba wydanych koncesji na sprzedaż alkoholu - 149. Może zatem powstać jeszcze 41 sklepów. Limity określane są na podstawie wielkości zaludnienia danego terenu.
Czy rzeczywiście nic nie da się zrobić?
- Mieszkańcy powinni zgłosić się do swoich dzielnic i przedstawić problem - naj-lepiej do burmistrza i rady dzielnicy. Dzielnica może zwrócić się do miasta z prośbą o pomoc. Burmistrz lub radni mogliby podać miejsca, w których sprzedaż alkoholu nie powinna mieć miejsca. Wspólnie z miastem można ściśle określić rejon, w któ-rym zakazano by sprzedaży alkoholu. Po takich ustaleniach wszystkie sklepy mu-siałyby się przenieść lub zlikwidować obecną działalność. Do takich działań po-trzeba jednak dużo chęci i samozaparcia, ale gwarantuję, że da się to zrobić. Z po-dobną sytuacją walczyło Bemowo. Sprawa została rozwiązana, a mieszkańcy nie muszą już znosić widoku wiecznie podchmielonych dżentelmenów - mówi radny miasta Michał Grodzki.
Warto byłoby się również zainteresować problemem braku apteki całodobowej na terenie dzielnicy. Może warunkiem dla uzyskania kolejnych koncesji byłaby obo-wiązkowa składka na dyżur apteki w nocy? W końcu po wypiciu kilku głębszych, nieraz potrzebna była nocna pomoc farmaceuty.
- Miasto rzeczywiście nie ma żadnych pomysłów na rozwiązanie problemu bra-ku całodobowych aptek. Jest to w sumie dziwne, bo taki interes powinien opłacać się aptekarzom. Swego czasu w mieście był wielki boom na apteki 24 h, teraz jest odwrotnie - mówi Grodzki.
Agnieszka Pająk-Czech
.








































