Garncarska: ludzie przegrywają z naturą
12 czerwca 2013
Ulica Garncarska w Radości to przykład ulicy, którą natura coraz śmielej wydziera ludziom. Przejeżdżając nią czy oglądając zdjęcia, trudno uwierzyć, że to droga w stolicy blisko 40-milionowego kraju.
Czas na chodnik na Trakcie Lubelskim. Umowa podpisana
Firma Adrog wybuduje chodnik i dwa przejścia dla pieszych na ruchliwej ulicy biegnącej przez Wawer. Prace potrwają do lipca.
Przemieszczanie się samochodem przypomina bardziej testowanie zawieszenia na specjalnym torze z muldami i nierównościami. Po deszczu tworzą się ogromne kałuże i błotna breja, której nie sposób pokonać na piechotę. A przecież Garncarska jest ulicą, przy której znajduje się całkiem sporo domów.
Zaryzykowałem wyprawę do końca tą stołeczną ulicą i miałem okazję zobaczyć, jak droga zwęża się coraz bardziej, jak kolejne centymetry jej szerokości są zarastane przez chwasty, trawę, krzaki i coraz śmielsze drzewa - przecież nikt ich nie podcina. Fakt - jest tu cicho i zielono, ale chyba nie o taką zieleń chodzi, która "zjada" drogę. Ale w sumie czemu tu się dziwić? Skoro zarządca drogi zapomniał o niej, to przyroda upomina się o nią ze zdwojoną energią.
Po minięciu skrzyżowania z ul. Rusałki (nawiasem mówiąc w niewiele lepszym stanie), mój kilkuletni syn siedzący z tyłu zapytał: - Tato, dlaczego przyjechaliśmy do puszczy? Czy my zabłądziliśmy?
Szybko wytłumaczyłem synkowi, że nie zabłądziliśmy i wciąż jesteśmy w mieście, ale jego pytanie dało mi do zrozumienia, że czas zawrócić, póki jeszcze można. Póki droga nie zarosła do końca lasem...
sb
.








































