Dramat w szkole: dziecko, które bije, kopie, przeklina
2 czerwca 2014
Uczniowie jednej ze szkół podstawowych na Targówku - SP nr 206 - przez wiele miesięcy byli terroryzowani przez swojego agresywnego kolegę z klasy. Interweniowali rodzice, a sprawa trafiła na policję, do sądu, kuratorium oraz władz dzielnicy. Czy znajdzie swój pozytywny finał?
Liceum stuknęła 90-tka. Najsłynniejsza szkoła Targówka
Choć może trudno w to uwierzyć, ale XIII Liceum Ogólnokształcącego z oddziałami dwujęzycznymi im. płk. Leopolda Lisa-Kuli w Warszawie jest tylko o 10 lat młodsze od niepodległej Polski. Co zrozumiałe, dziewięćdziesiąte urodziny ogólniaka nauczyciele, absolwenci i licealiści obchodzili z pompą. A jaka będzie przyszłość najsłynniejszej na Targówku szkoły?
Wychowawca stara się coś z tym zrobić, ale niewiele może. Dyrekcja twierdzi, że nie ma odpowiednich narzędzi do podjęcia działań. Jego rodzice nie widzą problemu, mimo że to właśnie ich dziecko destabilizuje pracę szkoły i zastrasza inne dzieci. Pokazują tylko zaświadczenia z prywatnych wizyt u psychologów. Pomimo podjętych przez nas działań (zgłoszenie na policję i do burmistrza), mimo reakcji dzieci, które boją się chodzić do szkoły przez jednego niegrzecznego chłopca i chcą przeniesienia go, nikt nie jest w stanie nam pomóc. Przedstawiciele kolejnych instytucji mówią nam, że dziecka nie da się tak po prostu usunąć ze szkoły. Tymczasem jeszcze będąc w zerówce ten chłopiec uderzył kopniakiem w brzuch inne dziecko tak, że straciło ono przytomność.
Część rodziców zdecydowała, że nie pozwoli swoim dzieciom chodzić do szkoły. To jednak nie rozwiązuje sytuacji. Nie wiem, co musi się wydarzyć, żeby ktoś skutecznie rozwiązał problem? - denerwuje się matka jednego z uczniów.
Kontrola w szkole
Dyrekcja szkoły o tej sprawie z "Echem" rozmawiać nie chce, odsyła do kuratorium i urzędu dzielnicy. W Kuratorium Oświaty w Warszawie dowiedzieliśmy się, że 22 maja wpłynęło pismo od rodziców, informujące o problemie związanym z agresywnym zachowaniem ucznia. Jak podkreśla rzecznik instytucji, wcześniej nie doszły do nich skargi od rodziców ani też informacje od dyrektora szkoły i organu prowadzącego, odnoszące się do tej sytuacji. Na razie Mazowiecki Kurator Oświaty zwrócił się do organu zarządzającego placówką o przekazanie informacji o zaistniałej sytuacji i o podjętych w tej sprawie działaniach.
- W możliwie najszybszym terminie kuratorium przeprowadzi też w szkole kontrolę doraźną. Część rodziców zdecydowała, że nie pozwoli swoim dzieciom chodzić do szkoły. To jednak nie rozwiązuje sytuacji. Nie wiem, co musi się wydarzyć, żeby ktoś skutecznie rozwiązał problem? - denerwuje się matka jednego z uczniów. Obecnie prowadzimy postępowanie wyjaśniające, przygotowujące do kontroli. Niemniej niezależnie od planowanej kontroli, liczymy, że działania prowadzone przez szkołę we współpracy z poradnią psychologiczno-pedagogiczną i rodzicami ucznia, które monitorujemy, doprowadzą do rozwiązania tego problemu w sposób uwzględniający dobro wszystkich dzieci. Temu celowi służyło m.in. zorganizowane 27 maja spotkanie dyrektora szkoły i rodziców z udziałem przedstawicieli urzędu dzielnicy i Biura Edukacji oraz miejskich mediatorów - podkreśla rzecznik Kuratorium Oświaty w Warszawie Andrzej Kulmatycki.
Rodzice zgłosili też sprawę na komisariat, a z policji sprawa została skierowana do sądu rodzinnego, który odmówił wszczęcia postępowania z uwagi na stan zdrowia nieletniego.
- W chwili obecnej w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ toczy się jedno postępowanie w sprawie naruszenia nietykalności nauczycielki - mówi Marcin Łochowski z biura informacyjnego sądu.
Sprawą zajął się też urząd dzielnicy, który ma dla udręczonych dzieci i ich rodziców dobre wiadomości.
Dziecko, któremu trzeba pomóc
- Ten uczeń będzie objęty indywidualnym programem nauczania i przy okazji będzie wdrażany w program normalnej nauki szkolnej przy udziale asystenta nauczyciela. To dziecko, któremu trzeba pomóc, a nie napiętnować i wyrzucić - mówi rzecznik dzielnicy Rafał Lasota.
To nie pierwszy tego typu przypadek na Targówku. Dwa lata temu w jednej z dzielnicowych szkół doszło do podobnej sytuacji. Dopiero kiedy rodzice przestali posyłać swoje dzieci do szkoły, odpowiednie instytucje zajęły się problemem. Jak tłumaczy Rafał Lasota - w takich przypadkach stosowana jest odpowiednia procedura, w której udział biorą rodzice każdej ze stron, dyrekcja i pedagog szkolnej placówki oraz poradnia psychologiczna.
- Sprawy tego typu są delikatne i bardzo trudne. Wymagają zawsze indywidualnego podejścia i działań dostosowanych do sytuacji, a najlepszym sposobem ich rozwiązania są mediacje z zaangażowaniem specjalistów, które prowadzą do rozwiązania konfliktów - dodaje rzecznik Kuratorium Oświaty w Warszawie.
ak
.








































