Długi lokatorów "komunałek" będą umorzone. Poznaj zasady
23 marca 2015
Radni Warszawy podjęli decyzję o możliwości pomocy lokatorom domów komunalnych, którzy zalegają z opłatami. Część zadłużenia muszą jednak spłacić. Wtedy umorzona zostanie reszta. Na samej Woli kwota długów to 127 milionów złotych. - 43 miliony to odsetki - dodają urzędnicy.
Nowe życie Skweru Gwary Warszawskiej. Oaza w sercu Woli
Warszawski Zarząd Zieleni zakończył rewitalizację skweru Gwary Warszawskiej na Woli. Miejsce to podzielono na strefy, dlatego każdy z mieszkańców powinien tu znaleźć coś dla siebie. Jest też dużo więcej zieleni.
Wygląda to następująco: lokator musi spłacić 30% zadłużenia w ciągu trzech miesięcy od podpisania ugody. Wtedy pozostałe 70% zostanie umorzone. Jeżeli natomiast mieszkaniec spłaci do 30 września 2019 roku połowę swojego zadłużenia, druga połowa zostanie mu darowana. Oba warianty są jednak bardzo restrykcyjne - dłużnicy muszą wnosić bieżące opłaty terminowo. W ciągu roku mogą mieć opóźnienia jedynie dwa razy, o 21 dni.
Wniosek o pomoc w spłacie będą mogły składać osoby, które były zadłużone co najmniej pół roku na dzień 30 września 2014 roku. Dodatkowym warunkiem jest dobry stan utrzymania lokalu. Jeśli ktoś zdewastował mieszkanie - o pomocy może zapomnieć. Jak mówi Tomasz Krettek z Biura Polityki Lokalowej m.st. Warszawy, ponad połowa miejskich "komunałek" jest zadłużona. Warszawa ma 83 tysiące lokali mieszkalnych, z których 45 tysięcy ma dług. W sumie pełna kwota zadłużenia lokatorów wynosi pół miliarda złotych. Jak to wygląda na Woli? Nieciekawie.
- Na Woli 8792 mieszkania są zadłużone, w tym 5382 powyżej kwartału - mówi Mariusz Gruza, rzecznik wolskiego ratusza. Dłużnicy muszą wnosić opłaty terminowo. Dodatkowym warunkiem jest dobry stan utrzymania lokalu. Jeśli ktoś zdewastował mieszkanie - o pomocy może zapomnieć. - W naszych zasobach jest ok. 14,2 tys. lokali. Kwota zadłużenia to 127 mln zł, w tym 43,4 mln zł to odsetki - wylicza rzecznik.
Opinie na temat umarzania długów wśród mieszkańców Woli są podzielone. - No tak, menel będzie mógł sobie umorzyć dług. Przestanie na chwilę chlać i za pieniądze z opieki społecznej spłaci co trzeba. A zwykłego człowieka, który uczciwie płaci przez całe życie dalej będą sądem straszyć, jak się spóźni z wpłatą o kilka dni- denerwuje się starsza pani spotkana w sklepie przy Chmielnej. Inne zdanie mają Ewa i Bogdan, młode małżeństwo z Wolskiej. - Pracujemy oboje, ale nie zarabiamy dużo. Na pewno wiele osób na tym skorzysta. To niepowtarzalna okazja do "wyjścia na zero" i życie z czystą kartoteką - mówią.
Tylko jak wiele osób skorzysta?
Przemysław Burkiewicz
.













































