Był radnym ponad ćwierć wieku. Zaczynał, kiedy nie było jeszcze Facebooka
21 marca 2024
Za nami uroczysta sesja Rady Dzielnicy Białołęka, którą zakończyliśmy najdłuższą kadencję samorządu w historii. Dla mnie ta sesja miała wymiar szczególny, bardzo osobisty.
Mogłem razem ze wszystkimi radnymi podziękować Darkowi Ostrowskiemu za jego wieloletnią pracę dla mieszkańców. Darek podjął bowiem decyzję o zakończeniu pracy w Radzie Dzielnicy Białołęka.
Radny z najdłuższym stażem
Darek jest radnym od 1998 roku (6 kadencji - 26 lat!), ma najdłuższy staż w białołęckim samorządzie. Zaczynał jeszcze w czasach samodzielnej gminy Białołęka, gdzie sprawował mandat radnego z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność. W kolejnych kadencjach reprezentował Prawo i Sprawiedliwość.
W białołęckim samorządzie był także wiceburmistrzem i przewodniczącym rady, zasiadał w wielu komisjach tematycznych, w tym w komisji mieszkaniowej, w której służył radą i doświadczeniem mieszkańcom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej.
Choć trudno uwierzyć, że istniał świat przed Facebookiem, Darek rozpoczynał pracę radnego w czasach wolnych od social mediów. (Facebook powstał w 2004 r., polska wersja w 2008 r.). Od początku swojej działalności samorządowej jest mocno osadzony w "realu", w konkretnych sprawach dzielnicy i jej mieszkańców.
Bardzo konkretne pierwsze lata
W pierwszych latach białołęckiego samorządu działało się bardzo konkretnie, żeby rozwijać dzielnicę i zaspokajać najważniejsze potrzeby mieszkańców. A potrzeby i problemy były ogromne. Na terenach, w większości wiejskich, dynamicznie rozwijało się miasto. Trzeba było od podstaw tworzyć instytucje i budować infrastrukturę. Nie było wtedy obecnie działających przychodni, Białołęckiego Ośrodka Kultury, Białołęckiego Ośrodka Sportu, większości obecnych szkół, mostu, tramwaju, itd. Nikt wtedy nie zabiegał o "lajki" czy zdjęcia i filmiki na "sociale". Ta postawa, czyli praktyczne działania zamiast "lansu", cechuje Darka do dziś. Ceni on wspólne działanie ponad podziałami politycznymi, zamiast pustego bicia piany i politycznego zacietrzewienia, wyróżnia się opanowaniem i pogodą ducha, czym zjednał sobie sympatię radnych i urzędników.
Zachęcał do aktywności
Nie byłoby mnie w Radzie Dzielnicy Białołęka, gdyby nie on. Ponad 22 lata temu spotkał się z grupą młodych ludzi skupionych we wspólnocie oazowej przy kościele św. Jakuba na Tarchomine. W tej grupie byłem też ja. Zachęcał nas do lokalnej aktywności społecznej tak skutecznie, że postanowiłem kandydować w wyborach samorządowych i zostałem radnym dzielnicy. Białołęka liczyła wtedy niecałe 50 tys. mieszkańców. Pamiętam jak na uroczystej sesji witaliśmy 50-tysięczną mieszkankę. Była nią kilkuletnia dziewczynka. Dziś jest nas trzykrotnie więcej.
Od Darka uczyłem się białołęckiego samorządu. Poznawałem rejony dzielnicy, które były dla mnie, mieszkańca Tarchomina, obce. Poznawałem specyfikę funkcjonowania instytucji obsługujących mieszkańców oraz procedury, którymi rządzi się samorząd.
Ucząc się przy boku doświadczonych samorządowców mogłem jednocześnie kreować nowe pomysły i rozwiązania, których potrzebę widziałem. Odkrywałem jak ważne są zwykłe, ludzkie relacje, które budowaliśmy z urzędnikami i lokalnymi liderami.
Dziękuję Darku za lata wspólnej pracy dla mieszkańców. Mamy szczęście spotykać się też w innych przestrzeniach naszej dzielnicy. Białołęka to jednak "mała wioska" - "nasza wioska". Przyjaźń pozostanie.
Piotr Oracz,
radny dzielnicy Białołęka