Co ważniejsze dla Bródna: parkingi czy książki?
11 września 2015
Co mają idee Karola Marksa do budżetu partycypacyjnego Bródna i dlaczego nie można kupić książek za 220 tys. zł?
Arthouse Kołowa. Mieszkańcy skarżą się na słabe tempo prac
Na terenie Arthouse Kołowa, na warszawskim Targówku Mieszkaniowym, od dłuższego czasu prowadzone są prace związane z budową kompleksu sportowo-rekreacyjnego. Choć urzędnicy przekonują, że inwestycja postępuje zgodnie z harmonogramem, wielu mieszkańców zwraca uwagę na przestoje, zarastający chwastami teren i brak jasnych informacji o terminie zakończenia budowy.
Mieszkańcy Bródna mieli do rozdysponowania 715 tys. zł. Po policzeniu głosów okazało się, że miejsca na podium zajęły dwa parkingi i zakup książek w ilości wręcz hurtowej, do ośmiu bibliotek jednocześnie. Palma pierwszeństwa (1918 głosów) przypadła zatokom parkingowym przy Wyszogrodzkiej o łącznej długości prawie pół kilometra. "Zakup nowości wydawniczych" był drugi, ale w budżecie nie było już potrzebnych 240 tys. zł, więc przepadł. Marks miał rację: najpierw baza, potem nadbudowa. Czytać książki zaczniemy, jak będziemy mieć 500-metrowe zatoki przystankowe na każdej ulicy. Nawet tej krótszej, niż 500 metrów.
Żarty na bok, Marks na śmietnik historii - czas na refleksję nad regulaminem budżetu partycypacyjnego. Na Bródnie miał miejsce kolejny przypadek, w którym bardzo popularny projekt zajął wysokie miejsce w głosowaniu, ale zabrakło pieniędzy na jego realizację. A przecież w przypadku takich projektów, jak "zakup książek", można bez żadnego problemu zmniejszyć jego koszty. Jeśli nie mam 240 tys. zł na książki, kupuję ich mniej za 220 tys. zł. Nie da się?
Dominik Gadomski
.











































