Burmistrz zawiadamia prokuraturę, urzędnicy przenoszeni
23 stycznia 2015
Polityczna afera bemowska w prokuraturze. Zarząd dzielnicy zgłosił do organów ścigania bezprawne - jego zdaniem - działania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Chodzi o uporczywe odmawianie wydania pełnomocnictw burmistrzowi i jego zastępcom oraz ustalenie "gubernatorów" dla ratusza przy Powstańców Śląskich.
Aleja Sportów Miejskich zachwyciła mieszkańców
Miał być skwer w Śródmieściu, jest aleja na Bemowie. W sobotę 22 marca licznie zgromadzeni mieszkańcy odwiedzili budowę Alei Sportów Miejskich. Jej otwarcie jest planowane na koniec kwietnia.
Mimo tego od ponad miesiąca Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chce przyznać burmistrzom pełnomocnictw kadrowych i finansowych. W środę ustanowiła dla Bemowa dwóch pełnomocników - Grzegorza Popielarza, byłego przewodniczącego rady oraz byłego wiceburmistrza Bielan Marka Lipińskiego. Burmistrz Krzysztof Zygrzak wyprosił ich z urzędu. - Umocowania tych panów są nielegalne. Zgłosimy sprawę do prokuratury, ponieważ działania pani prezydent przypominają zamach stanu - mówił burmistrz Zygrzak.
Naczelnikowi wydziału, który zrobił wszystko, aby lodowisko na Bemowie zostało otwarte na ferie i pracował niemalże 24 godziny na dobę przez kilka dni - ratusz miasta zmniejszył wynagrodzenie o ponad 1000 złotych.
- Mieszkańcy naszej dzielnicy wybrali i władze z placu Bankowego powinny przyjąć to do wiadomości - dodaje radny Maciej Ryszkowski.
Okazało się, że nie były to słowa rzucane na wiatr. Wczoraj do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola przy ulicy Ciołka wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Hannę Gronkiewicz-Waltz polegające na nielegalnym ustanowieniu pełnomocników.
Represje władz miasta - karne przeniesienia?
Dziś stołeczne Biuro Kadr i Szkoleń wezwało trzech bemowskich urzędników: Damiana Cytowicza, naczelnika wydziału obsługi rady, Sebastiana Stolarskiego, naczelnika wydziału działalności gospodarczej i zezwoleń oraz naczelnika wydziału kadr Michała Janiszewskiego na plac Bankowy. Wszyscy trzej mają być "karnie" przeniesieni do innych dzielnic.
Represje mają też wymiar finansowy. Naczelnikowi wydziału, który zrobił wszystko, aby lodowisko na Bemowie zostało otwarte na ferie i pracował niemalże 24 godziny na dobę przez kilka dni - ratusz miasta zmniejszył wynagrodzenie o ponad 1000 złotych.
- To paraliżowanie pracy dzielnicy i naruszenie prawa pracy - komentuje Krzysztof Zygrzak.
(PB)
.








































