Będzie akcja zrywania plakatów na Młocinach
6 czerwca 2013
"Zaginął piesek, czeka zrozpaczona wnuczka". Dla większości z nas takie ogłoszenia są dopuszczalne. Ale "pożyczki w 15 minut", "remonty za bezcen", "szkoła jazdy dla opornych"? - Trzeba skończyć z tą samowolą wieszania plakatów, gdzie tylko popadnie! Jak spadnie deszcz, wszystko się odkleja. I jak to potem wygląda? Cała dzielnica upstrzona jest skrawkami ogłoszeń - denerwuje się Zbigniew Klukowski, przewodniczący Samorządu Mieszkańców Młocin.
Galeria Młociny ma trzy lata. Tłumy były na otwarciu
"Na Młocinach dużo się teraz zmieni" - pisaliśmy 23 maja 2019 roku.
Dzierżoniowskiej, ale mało kto tam zagląda. Ludzie wolą wieszać przy kościele. Tam najczęściej wywieszane są zachęty do kupowania niemieckich proszków do prania. Jest sporo takich miejsc na Młocinach. Co z tym można zrobić? Urząd dzielnicy ma zrobić rozpoznanie, czy niezbędne byłoby postawienie dodatkowych tablic ogłoszeniowych. Na razie stoi jedna, gdzie trudno znaleźć wolne miejsce.
- Przymierzamy się do akcji zrywania takich plakatów. Apelujemy, by wieszający przy swoim ogłoszeniu podawali daty, kiedy będą je usuwać. Jeśli takiej adnotacji nie będzie, zostanie zerwane. Tablice powinny zostać ustawione w najbardziej ruchliwych miejscach. Na przykład obok przystanków autobusowych - mówi Zbigniew Klukowski. Sytuację tolerujemy tylko do czasu. Często te ogłoszenia to kawałki tektury okręcone drutami. Przyjdzie deszcz, zawieje silniejszy wiatr i potem walają się te kawały tektury, a z drzew i latarni zwisają pokręcone druty. Zwrócimy się do urzędu dzielnicy o ustawienie tablic, gdzie byłoby miejsce na takie ogłoszenia. Powinny zostać ustawione w najbardziej ruchliwych miejscach. Na przykład obok przystanków autobusowych - mówi przedstawiciel Samorządu.
Jak wspomnieliśmy, główna tablica ogłoszeniowa urzędu dzielnicy ustawiona jest przy rogu Dzierżoniowskiej oraz Trylogii. Przydałyby się także przy szkole na ul. Balaton, czy w narożniku UKSW. Także przy Heroldów, a po drugiej stronie - na Młocinach Wschodnich - przy Farysa i to nawet ze dwie. Z przystanków - najbardziej przy Żubrowej.
- Te plakaty wiszą na wszystkich słupach elektrycznych i lampach. To plaga naszej okolicy - narzeka Klukowski.
- Jeżeli plakaty czy ogłoszenia są wieszane w miejscach publicznych, bez zgody zarządcy terenu, to podlega to sankcjom. Problem jednak w tym, że wyłącznie wtedy, kiedy "sprawca" zostanie przyłapany na gorącym uczynku. Mówi o tym artykuł 63 kodeksu do spraw wykroczeń. Przewidziana jest grzywna w wysokości od 20 do 500 zł, a nawet ograniczenie wolności. To ostatnie w przypadku, gdyby przyłapany odmówił przyjęcia mandatu - tłumaczy Katarzyna Dobrowolska z biura prasowego straży miejskiej.
mac
.














































