A nam w domu wali!
24 października 2008
Sezon artystyczny w bemowskim amfiteatrze zmierza ku końcowi. Mieszkańcy okolicznych bloków wciąż skarżą się na hałas.
Pasażerowie domagają się wiat przystankowych. "To XXI wiek czy prowizorka?"
Mieszkańcy Chrzanowa zwracają uwagę na uciążliwe warunki panujące na przystankach w rejonie powstającej stacji metra. Szczególnie w deszczowe i wietrzne dni brak wiat przystankowych mocno daje im się we znaki.
- Hałas w trakcie imprez jest nie do wytrzymania. Cały pogłos bije w nasze bloki. W dodatku dowiedziałem się, że Art.bem, sprawujący pieczę nad obiektem, będzie kupował nowe, lepsze głośniki na następny sezon - opowiada zdenerwowany mieszkaniec bloku przy ul. Raginisa.
Tego typu skarg wpłynęło do naszej redakcji sporo. Skarżyli się mieszkańcy bloków przy Szwankowskiego, Świętochowskiego i Raginisa.
Co na to urząd dzielnicy?
- Do nas mieszkańcy również dzwonili z prośbą o interwencję. Problem jest nam doskonale znany. Dlatego postanowiliśmy od przyszłego roku nie urządzać na te-renie amfiteatru pokazów sztucznych ogni. Dodatkowo postaramy się ustawiać na-głośnienie tak, by było ono słyszalne bardziej dla tych, którzy chcą się bawić. Mieszkańcy powinni odczuć ulgę. Położenie amfiteatru jest niestety takie, a nie in-ne. A głos musi dobiegać nie tylko do gości będących w obiekcie, ale też do innych przebywających w pobliżu - mówi rzecznik urzędu Krzysztof Zygrzak.Prędzej czy później można było spodziewać się reakcji mieszkańców okolicz-nych bloków. Miejmy nadzieję, że działania, jakie podejmą władze dzielnicy w przy-szłym sezonie artystycznym, poprawią choć w niewielkim stopniu komfort sąsiadów amfiteatru.
Agnieszka Pająk-Czech
.






































