Zdemontują nieczynny fotoradar. "Na Modlińskiej wyraźnie niebezpieczniej"
29 czerwca 2016
Nadchodzi koniec urządzeń, których straż miejska używała do kontroli prędkości. Zostaną sprzedane poza Warszawę.
Aktywne "zebry" i doświetlenia. Białołęka stawia na bezpieczeństwo pieszych
Poprawa oznakowania i widoczności pieszych na przejściach była dla wielu mieszkańców Białołęki jednym z priorytetów w tegorocznym głosowaniu na projekty budżetu obywatelskiego. I słusznie - skoro Zarząd Dróg Miejskich nie zawsze nadąża z realizacją takich inwestycji, mieszkańcy postanowili działać samodzielnie.
Wiadomo już, że transakcji nie będzie.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", strażnicy miejscy chcieli przekazać urządzenia bezpłatnie, ale ITD nie stać na dostosowanie fotoradarów do używanego przez nią systemu. Koszt przeprogramowania wszystkich dwudziestu siedmiu wyniósłby co najmniej kilkaset tysięcy złotych.
- Nie moglibyśmy wyłożyć takiej kwoty, bo byłoby to niezgodne z prawem - mówi cytowany przez gazetę wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. - Wydatki ponoszone przez samorząd na zadanie administracji państwowej zakwestionowałaby Regionalna Izba Obrachunkowa. Chcieliśmy oddać sprzęt wart kilka milionów złotych, dzięki któremu zarobiliby kilkadziesiąt milionów, a nie mogą znaleźć kilkuset tysięcy. To jest śmieszne.
Warszawskie fotoradary zostaną teraz zdemontowane i sprzedane.
(dg)
.










































