Wspólnota kontra reszta
9 marca 2007
- Mieszkam w budynku komunalnym, w którym część mieszkań jest własnościowa i ich lokatorzy tworzą wspólnotę mieszkaniową. Pozostałych mieszkańców traktują z góry. Tak być nie powinno - uważa niewłaścicielka.
Arthouse Kołowa. Mieszkańcy skarżą się na słabe tempo prac
Na terenie Arthouse Kołowa, na warszawskim Targówku Mieszkaniowym, od dłuższego czasu prowadzone są prace związane z budową kompleksu sportowo-rekreacyjnego. Choć urzędnicy przekonują, że inwestycja postępuje zgodnie z harmonogramem, wielu mieszkańców zwraca uwagę na przestoje, zarastający chwastami teren i brak jasnych informacji o terminie zakończenia budowy.
- Według mnie tak być nie powinno, przecież wszyscy płacimy czynsz i wszelkie inne obciążenia związane z użytkowaniem lokali - podkreśla Czytelniczka.
Ustawa po stronie właścicieli
O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy pracowników Zarządu Gospodarki Nierucho-mościami. Nie mamy dobrych wieści dla Czytelniczki i innych osób będących w podobnej sytuacji.Obowiązująca ustawa o własności lokali z 1994 roku (Dz. U. 1994 nr 85, poz. 388 z późniejszymi zmianami) jasno określa, że to wspólnota mieszkaniowa decy-duje o wspólnych sprawach, także dotyczących budynku jako całości, a nie tylko odnoszących się do mieszkań wykupionych.
Nie oznacza to jednak, że lokatorzy komunalni nie są reprezentowani podczas zebrań wspólnoty. Ich przedstawicielem jest osoba z władz miasta odpowiedzialna za lokale komunalne. To ona dba o to, by prawa lokatorów-niewłaścicieli były przestrzegane.
Ważne i mniej ważne
Warto przy tym przypomnieć, że sprawy dotyczące wszystkich lokatorów i całego budynku, można podzielić na dwie grupy: kwestie zasadnicze oraz drobne.Zasadnicze to na przykład sprawy dotyczące remontów planowanych w budyn-ku. W takich przypadkach zarząd wspólnoty rozmawia nie z każdym lokatorem ko-munalnym oddzielnie, lecz z płatnikiem, czyli reprezentantem miasta (dzielnicy). W przypadku dużych przedsięwzięć to nie lokatorzy komunalni bowiem płacą za nie, lecz z odpowiednich funduszów potrzebne kwoty asygnuje dzielnica.
Inaczej wyglądają kwestie związane ze sprawami drobnymi, na przykład za-montowaniem, naprawą domofonu czy innymi niewielkimi inicjatywami "bloko-wymi". W takich przypadkach lokatorzy jedni i drudzy załatwiają to we własnym zakresie.
- Zbierają się na klatkach schodowych i ustalają, co i jak - wyjaśniają pracow-nicy Zarządu Gospodarki Nieruchomościami.
Jolanta Zientek-Varga
.








































