Wołanie o kulturę
8 maja 2009
Muszla koncertowa i sala widowiskowa na 500 miejsc ma stanąć w sąsiedztwie parku Picassa przy ul. Świderskiej. To właśnie tu Biblioteka Publiczna zbuduje multimedialne centrum kulturalne.
Nowy żłobek na Białołęce. Realna potrzeba czy duża rozrzutność?
Na wschodniej Białołęce powstanie nowy publiczny żłobek dla 100 dzieci. Inwestycja kosztować będzie ponad 13 mln zł, podczas gdy w dzielnicy już teraz jest 301 wolnych miejsc. Czy przy spadającej liczbie urodzeń Warszawa potrzebuje kolejnych żłobków?
sali widowiskowej na 500 miejsc. Nie ma jeszcze projektu muszli, ale bur-mistrz mówi, że będzie zapewne podobna do tej w Parku Praskim. Ile będzie miejsc na widowni, też jeszcze nie wiadomo.
Jacek Kaznowski, który nie ukrywa, że do nowej sali chce przenieść organi-zowane przez siebie koncerty, jest bardzo zadowolony z inwestycji. - Takiego obiektu od dawna brakuje w naszej dzielnicy - mówi.
Tymczasem nie wszyscy są zachwyceni. Jeden z radnych PO, proszący o za-chowanie jego anonimowości, nie ukrywa, że budowanie sali i muszli w jednym miejscu i to w bezpośrednim sąsiedztwie Białołęckiego Ośrodka Kultury, to skanda-liczna decyzja, bo na wschód od Płochocińskiej nie ma żadnej takiej sali, zaś plany burmistrza dotyczące budowy przy Ostródzkiej ośrodka kultury przez prywatnego inwestora są wciąż mgliste.
- Dlaczego przynajmniej muszli burmistrz nie postawi we wschodniej części dzielnicy? - pyta radny.
Jacek Kaznowski w niedawnej rozmowie z dziennikarzem "Echa" przyznał, że nadal trwa negocjowanie warunków wynajmowania lub odkupienia nieruchomości przy Ostródzkiej od prywatnej firmy, która ją zbuduje. Burmistrz uważa jednak, że wszystko jest na dobrej drodze i że na zielonej Białołęce wkrótce będzie działać filia BOK.
Radny jest innego zdania i twierdzi, że Jacek Kaznowski buja w obłokach. Usi-łowaliśmy jakieś informacje wyciągnąć od dyrektora BOK Tomasza Służewskiego. Przyznał, że rok temu uczestniczył w konsultacjach dotyczących architektury bu-dynku przy Ostródzkiej, ale nic więcej nie chciał powiedzieć i po szczegóły odesłał nas do burmistrza Kaznowskiego.
Ośrodek na Ostródzkiej ma zbudować prywatny inwestor na swój koszt i ryzy-ko, a następnie wynajmować lub odsprzedać dzielnicy. To forma ominięcia WPI, bo - jak twierdzi burmistrz - nikt w mieście nie zgodziłby się dziś na zbudowanie nowe-go ośrodka kultury.
Zatem dlaczego godzi się na centrum multi-medialne z salą na 500 miejsc przy Świderskiej? Radny PO nie ma wątpliwości, że chodzi o kon-certy burmistrza i stworzonej przez niego or-kiestry w rejonie, gdzie burmistrz ma najwięk-sze poparcie w swoim okręgu wyborczym.
- Proszę przyjrzeć się, ile pieniędzy wyda-jemy na impresariat Białołęckiej Orkiestry Ro-mantica - mówi radny. - Pieniądze idą nie tylko z budżetu wydziału kultury, ale do partycypowa-nia w kosztach koncertów zmuszany jest też dy-rektor BOK-u.
Tomasz Służewski zaprzeczył jakoby był do czegokolwiek zmuszany. Wyjaśnił, że BOK tylko raz partycypował w imprezie orga-nizowanej przez burmistrza. Stwierdził natomiast, że koncerty muzyki poważnej odbywają się przy pełnej widowni. Również naczelniczka wydziału kultury Małgorza-ta Kozieł jest zadowolona z Białołęckiej Orkiestry. - Zaproszenia rozchodzą się w kilka dni, a sala pęka w szwach - mówi. Koncerty organizowane przez burmistrza są za darmo.
- Będziemy nadal promować kulturę wysokiej jakości - ucina wszelkie dylema-ty Jacek Kaznowski.
Koszt jednego koncertu orkiestry Romantica, to kwota rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie udało nam się ustalić, ile jest to dokładnie rocznie, ale wg naszych szacunków, z budżetu dzielnicy impresariat szefowej orkiestry otrzymuje rocznie kwotę ponad 200 tys. zł. Pomijając fakt, że nasuwają się wątpliwości zwią-zane z ustawą o zamówieniach publicznych, bo orkiestra Romantica jest przedsię-wzięciem prywatnym, tak duża kwota wydana na zaledwie kilka koncertów oraz in-formacja o budowie kolejnej sali kilkaset metrów od istniejącej w BOK, budzi mie-szane uczucia. Co innego, gdyby sala ośrodka kultury była w pełni wykorzystana na imprezy dla widzów. Tymczasem tak nie jest. W tygodniu służy niemal wyłącznie próbom własnych teatrów amatorskich, a w weekendy ich występom.
Dyrektor BOK Tomasz Służewski zapowiada, że wkrótce zostaną przeprowa-dzone badania opinii wśród mieszkańców pod kątem ich potrzeb artystycznych. Wyniki poznamy we wrześniu.
- Tego typu sala powinna na siebie zarabiać, a na Białołęce służy głównie im-prezom darmowym - mówi radny PO. - Ja bym od razu wyrzucił imprezy darmowe z weekendu, bo w sobotę i niedzielę ludzie za kulturę z chęcią płacą. To samo zro-biłbym z teatrami młodzieżowymi. Mogą występować w czwartki czy piątki, bo w soboty i niedziele sala powinna na siebie zarabiać. Uważam też, że koncerty bur-mistrza powinny być biletowane. Skoro jest na nie tak wielkie zapotrzebowanie, to widzowie na pewno zapłacą. Wówczas też burmistrz nie spotykałby się z zarzutami, że na jego imprezach jest "obowiązkowy spęd urzędników". A nowa sala widowis-kowa powinna powstać na wschodniej Białołęce, bo Tarchomin już jedną ma - pod-sumowuje radny.
oko, bw
Nasz komentarz
Na Białołęce każdy woła o kulturę. Burmistrz woła o muzykę poważną i wydaje na nią potężne kwoty, bo ma władzę. Inni wołają o kabarety, ale władzy nie mają, więc nie mogą się doprosić udostępnienia im sali BOK na jeden dzień w miesiącu. Jeszcze inni chcą miejsca dla teatrów amatorskich, sali tanecznej, muszli koncer-towej lub amfiteatru na imprezy plenerowe. Rodzice krzyczą, że za mało jest dzie-cięcych teatrzyków i innych ofert dla maluchów. Bo Białołęka to 120-tysięczna kul-turalna pustynia. Czy należy na koncerty orkiestry Romantica sprzedawać bilety czy je rozdawać - to sprawa dyskusyjna. Czy BOK powinien służyć głównie kon-certom i recitalom komercyjnym, czy być miejscem dla sztuki amatorskiej - to tak-że kwestia, której nie rozstrzygniemy. Wydaje się, że dyrektor Służewski potrafi łączyć jedno z drugim. Co do jednego jednak chyba nie ma wątpliwości. Skoro ko-lejna sala widowiskowa powstaje kilkaset metrów od istniejącej, podczas gdy na wschód od Płochocińskiej nie ma nic - to mamy do czynienia z niesprawiedliwością.Bartek Wołek
.












































