Warszawa nie chce prywaciarzy
14 września 2007
Prywatne autobusy z Legionowa, Wołomina, czy Otwocka powiększają korki w centrum Warszawy. ZTM chce wyznaczyć nowe punkty przesiadkowe. Czy powróci dawna funkcja dworców PKS?
Pozytywnie zakręcona - Pszczółka Gosia
Miała być meteorologiem, potem bankowcem. Dzisiaj jest zapaloną pszczelarką i animatorką, w mieście częściej znaną jako Pszczółka Gosia niż Małgorzata Kierzkowska.
To najbardziej zakorkowana część miasta. Za-rząd Transportu Miejskiego zdecydował, że więcej busów do centrum już nie wpuś-ci. Dotyczy to zarówno umów z nowymi przewoźnikami, jak i zwiększonej liczby kursów na już funkcjonujących liniach. - Chcemy stworzyć nowe miejsca prze-siadkowe, np. na rondzie Waszyngtona czy Marymoncie - mówi rzecznik ZTM Michał Powałka. Autobusy jadące od strony Wołomina mogłyby się zatrzymywać na ul. Wileńskiej.
- Na całym świecie takie punkty są zlokalizowane na obrzeżach centrum - kon-tynuuje rzecznik. - Kiedyś w Warszawie taką funkcję pełniły dworce PKS.
ZTM będzie też pilnował, żeby przewoźnicy docierający do centrum nie stali na przystankach dłużej, niż to konieczne i nie blokowali ruchu.
Zarząd chce, by w przyszłości prywatni przewoźnicy zapewniali sprawną komu-nikację z szybką koleją miejską. Na podstawie wspólnego biletu można by wygod-nie przesiąść się i uniknąć korków. Zanim jednak będziemy mieli bilet aglomera-cyjny, rozbudowaną sieć szybkiej kolei miejskiej, drugą linię metra, która dotrze w okolice ronda Waszyngtona i Dworca Wileńskiego, a co za tym idzie - inne wygodne punkty przesiadkowe - jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie.
mz
.







































