Spółdzielnia "Chomiczówka" pozywa za kraty!
21 lutego 2012
Miały chronić mieszkańców przed libacjami, a skończą się sprawami w sądzie. Chomiczówka idzie z lokatorami na wojnę. O co? O kraty.
Niechlubny rekord drogowców. Ile lat można budować ścieżkę rowerową?
Budowa czterokilometrowego tunelu metra z trzema stacjami na Bemowie może okazać się mniej problematyczna i czasochłonna niż realizacja dwóch ścieżek rowerowych na Bielanach. Jak to w ogóle możliwe?
O co chodziło? W bloku przy ulicy Conrada 10 nie ma klasycznego strychu. Są natomiast niezabudowane przejścia pomiędzy klatkami schodowymi. Mimo że kraty między przejściami są zamknięte na klucz, mieszkańcy skarżyli się, że i tak obrotni kloszardzi jakoś się przez nie przedostają i urządzają na strychu libacje alkoholowe. Po naszej interwencji pracownicy administracji wezwali bezdomnych do opuszczenia klatki schodowej. Przy okazji wyszło na jaw, że zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami, w celu zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego, krat między przejściami na strychu nie powinno w ogóle być. - Zarówno drzwi, jak i kraty powinny być na stałe otwarte - mówi Marian Szczepaniak, wiceprezes Warszawskiej Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej "Chomiczówka".
Prezent na gwiazdkę
- W prezencie gwiazdkowym od spółdzielni mieszkańcy osiedla zaczęli otrzymywać pozwy do sądu za to, że nie rozebrali krat chroniących ich przed bezdomnymi i chuliganami demolującymi klatkę schodową. Pan prezes nie wyraził ochoty na polubowne załatwienie sprawy, tak by wilk był syty i owca cała - pisze na blogu "Moja Chomiczówka" Zofia Dzieniszewska, mieszkanka osiedla.
Lokatorzy są zdziwieni, że zamiast rozdać wszystkim lokatorom klucze do krat, które utrudniały wejście na strych osiedlowej chuliganerii, nakazano im rozebrać zabezpieczenia na własny koszt. Ludzi, którzy dotąd tego nie zrobili, prezes spółdzielni zamierza pozwać za to do sądu.
Spokojnie, to tylko dwóch lokatorów
Prezes spółdzielni uspokaja. Twierdzi, że pozwy do sądu otrzymali mieszkańcy bloku przy ul. Pabla Nerudy 2, którzy odmówili zdemontowania karat, ale przy windach. - Sprawa wystosowania pozwów do sądu z nakazem rozebrania krat nie dotyczy mieszkańców bloku przy ul. Conrada 10 - zapewnia Marian Szczepaniak, wiceprezes spółdzielni WSBM "Chomiczówka". - Nakaz rozebrania krat przy windach ze względów bezpieczeństwa przeciwpożarowego otrzymali mieszkańcy bloków przy ul. Kwitnącej i Pabla Nerudy. Pozwy do sądu otrzymało jedynie dwóch lokatorów z Nerudy 2, którzy odmówili. W jednej sprawie wyrok już zapadł i lokator będzie musiał rozebrać kraty i zapłacić karę - mówi Szczepaniak. Jednocześnie nie ukrywa, że ze względów bezpieczeństwa kraty na klatkach schodowych i strychach będą musiały zostać przez lokatorów rozebrane w blokach na całym osiedlu.
Anna Przerwa
.












































