Śmieciowe rewolucje?
25 lipca 2006
Niedługo do właścicieli domków jednorodzinnych zapuka strażnik miejski i urzędnik. Zapytają, czy gospodarze mają podpisaną umowę na wywóz śmieci. Za jej brak będą grozić duże kary. Pojemniki do segregacji śmieci mają stanąć przed każdym domem.
"Ciche Miasto" w Warszawie. Policja skontrolowała 4592 pojazdy
Od marca do października policjanci stołecznej drogówki skontrolowali 4592 pojazdy w ramach działań "Ciche Miasto". Nałożyli 3382 mandaty na łączną kwotę 1 419 290 zł, zatrzymali 143 prawa jazdy i 477 dowodów rejestracyjnych. Funkcjonariusze sprawdzają m.in. pojazdy z przerobionymi układami wydechowymi, które mogą generować nadmierny hałas.
altanek w ogródkach działkowych oraz bloków (w tym przypadku o pojemniki powinny zadbać spółdzielnie lub wspólnoty).
Radni ustalili również maksymalne opłaty dla tych, którzy nie podpisali umów z firmami wywozowymi i nie ustawili pojemników, więc w ich imieniu będą to musiały zrobić służby miejskie. Dziś za wywóz jednego 110-litrowego pojemnika śmieci, firmy żądają od 8 do 12 zł. Jeśli kontrolerzy (będzie to zazwyczaj jeden strażnik wsparty przez urzędnika biura ochrony środowiska) stwierdzą, że jakiś gospodarz nie ma podpisanej umowy na wywóz odpadków - zapłaci za wywiezienie stawkę maksymalną, czyli 20 zł za pojemnik i 100 zł mandatu. Karna stawka będzie tego właściciela obowiązywała przez rok od otrzymania mandatu.
Segregacja śmieci w Warszawie jest całkowicie niewystarczająca. Członkowie Stowarzyszenia Zielone Mazowsze przeprowadzili badanie, z którego wynika, że warszawiacy chcą segregować śmieci, lecz nie mogą. Przeszkadza im w tym brak pojemników, chaotyczne ich rozstawienie, bałagan dookoła kontenerów oraz zbyt rzadkie ich opróżnianie (skutkuje to prośbami zarządców terenów o ich zabranie).
- Ubiegłoroczna billboardowa akcja "Śmieć przykładem" kosztowała ratusz 800 tys. zł. Zamiast tego można było kupić 800 tysięcy pojemników - przekonywał podczas publikacji wyników jeden z członków stowarzyszenia. W swoim raporcie zwracają uwagę także na ograniczony zakres surowcowy (szczególnie brakuje pojemników na metal i kompost), brak na dużą skalę systemu zbiórki "u źródła", a także problem "jednej śmieciarki", do której trafiają wszystkie odpady z różnych kontenerów. Raport piętnuje także niewiedzę mieszkańców: nie wiemy, po co należy segregować odpady, co wrzucać do pojemników, nie zdajemy sobie sprawy także, że odbiór odpadów posegregowanych jest bezpłatny, w przeciwieństwie do wywozu nieposegregowanych śmieci, za który mieszkańcy muszą płacić. Wiele osób nie potrafiło także powiedzieć, gdzie można się pozbyć baterii, świetlówek, lekarstw, akumulatorów i innych substancji niebezpiecznych. Jak widać akcje informacyjne również nie spełniły swojej funkcji.
Warto przypomnieć, że jeśli Warszawa nie zbuduje systemu segregacji i utylizacji odpadów do 2011 r., grożą jej kary od Unii Europejskiej - od 20 do 90 mln euro rocznie.
stroja.















































