Policjanci zarekwirowali kobiecie samochód za 120 tys. zł
28 marca 2012
źródło: Wikipedia
Jeżeli ktoś oferuje nam samochód za połowę ceny, bądźmy ostrożni, bo możemy się na okazji przejechać, jak mieszkanka Serocka na audi Q7...
Wycinka w Legionowie. "Gdyby to deweloper budował, byłby wielki protest"
W Legionowie, na działce u zbiegu ulic Warszawskiej, Sobieskiego i Wysockiego, trwa budowa nowej siedziby Powiatowej Instytucji Kultury (PIK). Jeszcze niedawno teren był zazieleniony.
Co prawda w Gdańsku, ale dla prawdziwego amatora to żadna odległość. Jak się okazało, dla auta jeszcze mniejsza...
Policjanci bowiem trafili na trop samochodu skradzionego właśnie w 2010 roku w Wielkiej Brytanii. Wszystkie dane wskazywały, że to właśnie serockie audi. Właścicielka cieszyła się swoją bryką niespełna dwa lata, a teraz auto stoi bezczynnie na parkingu depozytowym.
Samochód po zakończeniu procedur najprawdopodobniej wróci do angielskiego właściciela - mówi Robert Szumiata, oficer prasowy legionowskiej policji. - Sytuacja powinna być ostrzeżeniem dla tych, którzy święcie wierzą, że trafia im się okazja.
Co więc trzeba zrobić, żeby nie paść ofiarą oszusta i móc cieszyć się samochodem "z drugiej ręki"? - Przede wszystkim nie wierzyć w cuda. Jeżeli ktoś oferuje samochód znacznie poniżej jego wartości rynkowej, powinniśmy się zastanowić, czy nie chce się pozbyć kradzionego auta - mówi Szumiata. - Dokładnie trzeba też sprawdzić wszystkie dokumenty samochodu i porównać je z danymi na tabliczce znamionowej. Nie wahajmy się też spisać danych sprzedającego i weryfikować wszystkich tych informacji na policji.
TW Fulik
na podstawie informacji policji











































