Połączył ich Bug
26 sierpnia 2011
Sobotni wakacyjny wieczór. Na facebooku Ola, studentka, cytuje: "Człowiek jest wspaniałą istotą nie z powodu dóbr, które posiada, ale jego czynów. Nieważne jest to co się ma, ale czym się dzieli z innymi." Wtóruje jej Kasia, dwudziestolatka z Tarchomina: "To jedna z najwspanialszych nagród, jakimi obdarowuje nas życie, że żaden człowiek nie może szczerze pomóc innemu, nie pomagając samemu sobie." I dodaje: "Ale ten projekt inspiruje!"
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
.. polityce, część wakacji poświęcić na poznawanie wolontariatu.
Zaczęło się od wspólnego kajakowania po granicznym Bugu z Kodnia do Gnojna, na rubieżach Unii Europejskiej. - Zależało nam na integracji młodzieży, a kajaki znakomicie się do niej przyczyniają. W wymiarze symbolicznym chcieliśmy "oswoić" rzekę, która nas dzieli i zbudować na niej mosty - wyjaśnia Bartłomiej Włodkowski, inicjator spotkania i prezes Fundacji Ave, która we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej, Europejskim Domem Spotkań Młodzieży oraz Biurem Edukacji m.st. Warszawy realizowała przedsięwzięcie "poŁĄCZYł NAS BUG!".
Po czterech dniach kajakowania w asyście i za specjalnym pozwoleniem straży granicznej młodym ludziom udało się stworzyć zgrany zespół, który w Warszawie przez sześć dni w trakcie warsztatów dziennikarskich przygotowywał polskobiałoruską gazetę, promującą wolontariat. Będzie ona rozdawana przez młodzież na ulicach Warszawy i Witebska. Uczestnicy obozu odwiedzali różne organizacje pozarządowe i instytucje promujące wolontariat. Sami też wcielili się w wolontariuszy, m.in. w Domu Dziecka przy ulicy Klasyków, gdzie w sobotę z wychowankami rozegrano widowiskowy mecz piłki nożnej. Poza tym wizytowano Warszawskie Hospicjum Dziecięce, Caritas, Stowarzyszenie Niepełnosprawnych, Laski i Fundację Dr Clown. W miniony wtorek z uczestnikami projektu spotkał się Mirosław Sielatycki, wiceminister edukacji.
- Dzięki projektowi zobaczyłem jak wiele jest wokół nas spraw, które czekają na bezinteresowne zaangażowanie, że wolontariat potrzebny jest też w sporcie, kulturze, edukacji... - mówi z zapałem Roman, licealista spod Witebska.
Nie zabrakło też czasu na rekreację. Młodzież wzięła udział w rajdzie rowerowym, grze miejskiej oraz zwiedziła Centrum Nauki Kopernik.
- Nie mogło być lepiej - cieszy się Lena, studentka ekonomii z Uniwersytetu w Witebsku, uczestniczka projektu. - Ludzie z Fundacji Ave są niezwykli. Program przebogaty. Przez tych parę dni zrozumiałam, co w życiu jest naprawdę ważne...
A Ola pisze na facebooku: "Ledwo żyję! Ale to takie pozytywne zmęczenie". Kasia dodaje: "Najbardziej pozytywne z pozytywnych".
Zdęcia z projektu na facebookowym profilu Fundacji Ave.
izme
.








































