Wracała do drogerii po kosmetyki. Nigdy za nie nie płaciła. Straty przekroczyły 12 tys. zł
przedwczoraj
37-letnia mieszkanka powiatu węgrowskiego przez kilka miesięcy miała regularnie kraść kosmetyki z jednej z drogerii w Piasecznie. Wpadła dzięki czujności pracownika ochrony, a policjanci ustalili, że łączna wartość skradzionego towaru przekroczyła 12 tysięcy złotych.
Kradzież, nawet jeśli pojedynczo dotyczy przedmiotów o niewielkiej wartości, w przypadku powtarzających się czynów może prowadzić do poważnych konsekwencji. Przekonała się o tym 37-letnia mieszkanka powiatu węgrowskiego, która, jak wynika z ustaleń piaseczyńskich policjantów, przez kilka miesięcy regularnie odwiedzała tę samą drogerię i za każdym razem wychodziła z kosmetykami, za które nie zamierzała zapłacić.
Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie otrzymał zgłoszenie, że w jednej z drogerii kosmetycznych pracownik ochrony ujął kobietę podejrzewaną o wielokrotne kradzieże. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów piaseczyńskiego referatu patrolowo-interwencyjnego.
Funkcjonariusze zajęli się ustaleniem przebiegu zdarzenia. Okazało się, że 37-latka od kwietnia do sierpnia regularnie pojawiała się w sklepie i dokonywała kradzieży kosmetyków, a jej działania były rejestrowane przez kamery monitoringu.
Kiedy kobieta ponownie pojawiła się w drogerii, została rozpoznana przez pracownika ochrony, który nie pozwolił jej opuścić sklepu do czasu przyjazdu policjantów - informuje podkom. Magdalena Gąsowska.
Ukradła kosmetyki za ponad 12 tysięcy złotych
Kobieta została zatrzymana i trafiła do policyjnej celi. Następnego dnia, po zgromadzeniu materiału dowodowego, usłyszała aż 10 zarzutów dotyczących kradzieży.
Policjanci Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego ustalili, że łączna wartość skradzionych przez nią kosmetyków przekroczyła 12 tysięcy złotych. Za popełnione przestępstwo grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.
- Kradzież zawsze niesie za sobą konsekwencje. Nawet jeśli sprawcy wydaje się, że przez pewien czas pozostaje niezauważony, zarejestrowane przez monitoring zdarzenia mogą pozwolić na jego późniejsze ustalenie i z całą pewnością nie uniknie odpowiedzialności - podkreśla podkom. Magdalena Gąsowska.
Red


































