Wjechał na czerwonym. Policjanci szybko odkryli, że ma więcej problemów
dzisiaj, 06:14
Prażmowscy dzielnicowi zatrzymali w Jeziórku kierowcę Toyoty, który zlekceważył czerwone światło na sygnalizatorze przy przejeździe kolejowo-drogowym. Okazało się, że 30-letni mieszkaniec Warszawy jest poszukiwany i od marca 2026 roku obowiązuje go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Za kierownicą Toyoty siedział 30-letni mieszkaniec Warszawy. Sprawdzenie w policyjnym systemie wykazało, że mężczyzna jest poszukiwany do celów prawnych na podstawie postanowienia wydanego przez Prokuraturę Rejonową w Garwolinie.
Okazało się również, że od marca 2026 roku obowiązuje go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów wydany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ. W związku z wykroczeniem kierowca został ukarany mandatem w wysokości 2000 złotych, a na jego konto trafiło 15 punktów karnych.
- Czerwone światło przy przejeździe kolejowo-drogowym oznacza bezwzględny obowiązek zatrzymania. Kilka sekund oczekiwania jest niczym w porównaniu z konsekwencjami zderzenia z pociągiem - podkreśla podkom. Magdalena Gąsowska.
Kierowca odpowie także za złamanie zakazu
Policjanci sporządzili dokumentację, która zostanie przekazana do piaseczyńskiego sądu. Za popełnione przestępstwo z art. 244 Kodeksu karnego grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Policja przypomina, że sądowy zakaz prowadzenia pojazdów oznacza, iż osoba nim objęta nie powinna prowadzić pojazdu. Zakaz jest konsekwencją poważnych naruszeń, w związku z którymi sąd uznał za konieczne odebranie kierowcy prawa do prowadzenia pojazdów.
Red




































