Pedofil z Targówka
9 września 2005
Kuriozalna decyzja sądu uchylona. Pedofil, który do tej chwili mógł mieszkać w jednej kamienicy ze swoją ofiarą trafił znów do aresztu.
Powstaje album o bródnowskich blokach. Premiera w maju
Zbiórka pieniędzy na wydanie albumu "Bródno. Generacja PRL", o której pisaliśmy w styczniu, zakończyła się sukcesem. Album zostanie zaprezentowany podczas Nocy Muzeów w Domu Kultury Świt.
Siedział w areszcie na Białołęce, potem na Grochowie. Na początku sierpnia sędziowie uznali, że oskarżony może już odpowiadać przed sądem z wolnej stopy, ponieważ do zakończenia sprawy pozostało przesłuchanie biegłych i dwóch świadków. Decyzję swoją uzasadnili tym, że nie ma już obaw, iż mężczyzna będzie utrudniał postępowanie, czyli np. próbował wpłynąć na zeznania świadków. Wiceprezes praskiego sądu Marek Dobrasiewicz tłumaczył wtedy, że mężczyzna wyszedł na wolność z powodu trudnej sytuacji rodzinnej. Jest jedyną osobą, która może się zaopiekować jego 77-letnią żoną. Przekonywał, że nie ma przesłanek do zatrzymania mężczyzny w areszcie. Sędziowie dobrze zdawali sobie sprawę z sytuacji mieszkaniowej dziewczynki. Mężczyzna otrzymał zakaz zbliżania się do dziecka, trudno było go jednak wyegzekwować, ponieważ Jan D. był sąsiadem dziewczynki, o czym dobrze wiedzieli sędziowie. Tym bardziej absurdalna była ich decyzja.
Odwołanie
Przypomnijmy. Pewnego dnia 8-letnia dziewczynka z płaczem przybiegła do domu. Okazało się, że wieloletni znajomy rodziców, starszy pan mieszkający w tej samej kamienicy na Targówku, dotykał ją w intymne miejsca i sam kazał się dotykać. Dziewczynkę zastraszył. Przekonał ją, że ojciec odejdzie od rodziny, jeśli się o wszystkim dowie. Uwierzyła mu i milczała, ale pewnego dnia nie wytrzymała. Jan D. trafił do więzienia. Po dwóch tygodniach wyszedł i wrócił do kamienicy. Rodzice dziewczynki wszelkimi siłami starali się uchronić dziecko przez zboczeńcem. Odwołali się także od decyzji sądu.- Aresztowaliśmy go wczoraj - opowiadał z satysfakcją Temistokles Brodowski z policji. - Czekaliśmy tylko na faks z decyzją sądu - dodaje.Dlaczego tak długo utrzymana była bezsensowna decyzja? - Istniały obawy matactwa ze strony oskarżonego - wyjaśnia Marek Dobrasiewicz wiceprezes ds. karnych Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi. Sąd odwoławczy podważył konieczność stałej opieki oskarżonego nad chorą żoną. Dziewczynka będzie mogła wreszcie wrócić do domu na rozpoczęcie roku szkolnego.
cehadeiwu
.




































