Opony, plastik, stary olej. Tym palą nasi sąsiedzi
31 stycznia 2018
Warszawiacy coraz częściej reagują na przypadki zatruwania środowiska. Najwięcej pracy strażnicy miejscy mają w Wawrze i na Białołęce.
Stereotyp o straży miejskiej zajmującej się tylko wypisywaniem mandatów na nielegalne parkowanie najwyraźniej odszedł już do lamusa. W ubiegłym roku mieszkańcy Warszawy dzwonili pod numer 986 ponad 58 tys. razy tylko w sprawach związanych z zanieczyszczaniem środowiska.
Morskie Oko zniknęło. Dlaczego wyschło i czy woda wróci?
Jeszcze niedawno okoliczni mieszkańcy spędzali tu czas nad wodą w otoczeniu drzew. Choć kąpiele były zakazane, wielu nie mogło się oprzeć ochłodzie w letnie dni. Dziś po Morskim Oku pozostało jedynie wspomnienie. W miejscu, gdzie niegdyś woda sięgała dwóch metrów, jest tylko piach, a pomosty prowadzą donikąd.
- Liczba takich zgłoszeń w porównaniu do 2016 roku wzrosła o 14,5 tys., czyli 33,4% - informuje straż miejska. - To najwyższy wzrost wśród kategorii wszystkich wpływających do nas zgłoszeń.
Najwięcej pracy strażnicy mieli w Wawrze (5543 zgłoszeń) i na Białołęce (5494). Interwencje polegały m.in. na sprawdzaniu sposobu pozbywania się odpadów, kontroli czystości czy poszukiwaniu źródeł nielegalnego zrzutu ścieków.
Tym się pali w Warszawie
Wawer i Białołęka są także na czele niechlubnego rankingu dzielnic, w których najczęściej spala się zakazane odpady. Strażnikom udało się wykryć przypadki palenia plastikowymi opakowaniami, odzieżą, starymi meblami, przepalonym olejem czy oponami. Podczas kontroli fatalnie wypadały zwłaszcza warsztaty samochodowe.
- Tylko w 13% skontrolowanych warsztatów nie było zastrzeżeń - podaje straż miejska. - Interwencje kończyły się nie tylko karami, ale też zobowiązaniem do usunięcia zagrażających środowisku nieprawidłowości, co strażnicy sprawdzali podczas ponownych kontroli. W ponad 30 przypadkach działania funkcjonariuszy poskutkowały wymianą kotłów.
(dg)
.









































