Obcy nam brudzą
25 kwietnia 2008
Na Podgrodziu część mieszkańców nie chce obcych na swoim terenie. Są też tacy, którym nie podoba się grodzenie trawników. Słowem - między nami sąsiadami.
Obwodnica Pragi wciąż tylko na planszach
Zakorkowana prawobrzeżna Warszawa od kilkudziesięciu lat czeka na obwodnicę prowadzącą z ronda Wiatraczna na Targówek. Choć wydano już na nią grube miliony, to wciąż nie została wbita pierwsza łopata.
To jest granda, żeby tak zachowywać się na cudzym osiedlu. Dlaczego nie robią bałaganu tam, gdzie miesz-kają, tylko przychodzą do nas? Staramy się zachować ład i porządek, ale nasze starania spełzają na niczym, bo obcy przychodzą i zwyczajnie u nas brudzą - mówi jedna z mieszkanek.
- Wiem, że tak jest, ale co ja mogę zrobić? Przecież nie stanę z bronią i nie zacznę strzelać - mówi kierownik osiedla Podgrodzie Adam Zawadil. - Może mam sprawdzać w dowodach miejsce zamieszkania i wypraszać obcych z osiedla? Ta sy-tuacja jest bardzo trudna i właściwie nie mam wpływu na to, co się dzieje. Patrząc na to z drugiej strony, mieszkańcy chcą mieć porządek i spokój na swoich podwór-kach. Kto ma zatem za tę obsługę płacić? Czynsze nie obejmują takiej pozycji, a nas nie stać na dodatkowych pracowników zajmujących się sprzątaniem. Swoją drogą sami mieszkańcy nie wiedzą do końca czego chcą. Przy blokach postanowi-liśmy zagrodzić drewnianymi płotkami tereny zielone. Ci, którzy mieszkają na par-terze bardzo są zadowoleni z takiej decyzji, natomiast pozostali buntują się i mówią, że ograniczamy przestrzeń. I jak tu wypracować kompromis? - pyta kie-rownik.
APC
.




































