Na decyzję trzeba czekać
7 grudnia 2007
Mnóstwo telefonów, faksów i listów w ostatnim czasie otrzymała nasza redakcja. Wszystko za sprawą przekształcania mieszkań lokatorskich w odrębną własność. Problem dotyczy m.in. Spółdzielni Mieszkaniowej "Górczewska". Czytelnicy skarżyli się na brak odpowiedzi w sprawie wykupu mieszkań.
Nowa hala na Bemowie. Mieszkańcy: "Serio?"
Bemowscy urzędnicy ogłosili w mediach społecznościowych rozpoczęcie kolejnej inwestycji sportowej przy ul. Obrońców Tobruku 40. Choć projekt zapowiada się imponująco, wielu mieszkańców pyta, dlaczego nic nie powstaje na dynamicznie rozwijającym się Chrzanowie, który wciąż pozostaje "sportową pustynią".
Jak zwracamy się z prośbą o podanie konkretnego terminu rozpatrzenia naszych podań, to słyszymy, że jeszcze nie teraz, albo że odpowiedzi są przygotowywane. Ile jeszcze można tak chodzić i żebrać o decyzję? Czy pracownikom administracji sprawia przyjemność to, że cały czas nas zwodzą? Chcemy wreszcie uzyskać konkretne informacje - mówi jeden z lokatorów bloku przy Świętochowskiego 3.
W odpowiedzi na podjętą interwencję, od prezesa zarządu Lecha Karpowicza dostaliśmy pismo, które zawiadamia "Echo" o tym, że 31 października w budynku na Świętochowskiego 3 zostały wywieszone informacje o przebiegu prac nad przy-gotowaniami spółdzielni do zawarcia umów dotyczących przekształcenia lokali. Do-kumentacja dotycząca wspomnianego budynku zostanie lokatorom udostępniona do wglądu na przełomie listopada i grudnia. Następnie zarząd wystąpi do urzędu m.st. Warszawy o wydanie zaświadczeń o samodzielności lokali, będących podsta-wą do opracowania uchwały zarządu określającej udziały lokatorów w nierucho-mości. Uchwała ta ma być końcowym dokumentem umożliwiającym przekształcenia praw do lokali w odrębną własność.
W całej spółdzielni wniosków jest tak dużo, że zarząd nie jest w stanie podać konkretnego terminu zakończenia procedury. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość. Problemy w tej materii mają wszystkie duże spółdzielnie. To wynik ewi-dentnego błędu ustawodawcy, który określił zbyt krótki termin na taką masę wnios-ków. Spółdzielnie mają ograniczone możliwości kadrowe, a sprawy nie są łatwe. Do łamania prawa (przekroczenia ustawowych terminów) dochodzi prawie w każdej spółdzielni, za co zarządom każdej z nich grożą konsekwencje prawne. Prezesi świetnie zdają sobie z tego sprawę, ale głową muru nie przebiją.
Agnieszka Pająk-Czech
.






































