Mieszkańcy Zacisza: nie mamy gdzie wyrzucać gałęzi
1 października 2012
- Rów deszczowy przy Rolanda i Sawy nie spełnia swojej roli, ponieważ jest notorycznie zasypywany gałęziami - zwraca uwagę radny Jędrzej Kunowski.
Obwodnica Pragi wciąż tylko na planszach
Zakorkowana prawobrzeżna Warszawa od kilkudziesięciu lat czeka na obwodnicę prowadzącą z ronda Wiatraczna na Targówek. Choć wydano już na nią grube miliony, to wciąż nie została wbita pierwsza łopata.
W przeszłości na Zaciszu był z tym spory problem.
- Przy Rolanda i Sawy do rowu trafiają przede wszystkim gałęzie drzew liściastych. Zabierają miejsce, w którym powinna zbierać się woda.
Mieszkańcy: nie mamy gdzie wrzucać
- Oczyszczanie tego rowu z podrzutów takich jak gałęzie drzew i skoszona trawa przeprowadzamy raz w tygodniu. Trudno to robić codziennie. Te nieczystości są gromadzone przez mieszkańców osiedla Zacisze - mówi burmistrz Grzegorz Zawistowski. Mieszkańcy z kolei twierdzą, że gdyby mieli gdzie wyrzucać gałęzie, to nie trafiałyby one do rowu. - Wystarczyłoby zbudować altankę-kompostownik i regularnie wywozić wyrzucone z ogrodów odpady. Kiedyś można było gałęzie zwyczajnie spalić, a teraz od razu sąsiedzi wzywają straż miejską, bo się dymi. Świat się zmienia, ale niekoniecznie cywilizuje - mówi pan Jan z Zacisza.
W tej chwili problem w opisanym miejscu nie jest być może duży, ale jak ludzie zaczną ciąć gałęzie, to znów powróci.
mac
.






































