Mieszkańcy Lazurowej muszą się mieć na baczności
25 lutego 2015
Uwaga, mieszkańcy Górc. Po klatkach schodowych nowych bloków krążą złodzieje. Obrali sobie bardzo sprytną taktykę - naciskają klamkę sprawdzając, czy drzwi są otwarte. - To plaga. Zanim wyjdę z domu, dwa razy sprawdzam, czy zamknęłam drzwi na zamek - mówi jedna z mieszkanek bloku przy ulicy Lazurowej.
Ulice Narwik, Pełczyńskiego, Lazurowa czy Górczewska zostały w ostatnich latach zabudowane nowoczesnymi blokami. Większość z nich jest pilnie strzeżona - w wartowniach siedzą ochroniarze, kamery monitoringu lustrują bramy i furtki, a na klatki schodowe można dostać się używając specjalnego czipa lub kodu do domofonów. Nic to jednak w konfrontacji z warszawskimi złodziejami i cwaniakami.
Nowe Bemisie za 115 tys. zł. Mieszkańcy pytają, czy figurki są warte takiej ceny
Na Bemowie pojawi się pięć kolejnych figurek Bemisiów. Projekt zwyciężył w budżecie obywatelskim, jednak największe emocje budzi nie jego forma, lecz koszt. Za pięć niewielkich rzeźb dzielnica ma zapłacić około 115 tys. zł.
Obrali sobie nową metodę wchodzenia do mieszkań. Po prostu łapią za klamkę. - Gdy złodziej zastanie kogoś w środku, może udać, że jest pijany i pomylił drzwi - mówi mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Lazurowej. Dlatego bemowianie muszą się mieć na baczności, o czym wzajemnie informują się kartkami wieszanymi na tablicach ogłoszeń oraz na drzwiach klatek schodowych. - Zdarzały się takie przypadki, w których przestępcy wykorzystywali niezamknięte na zamki drzwi i wchodzili do mieszkań - mówi podkomisarz Joanna Banaszewska z bemowskiej policji. - Zazwyczaj ich łupem padało to, co lokator zostawił w przedpokoju: torebka, telefon komórkowy czy laptop. Prosimy o czujność i zamykanie drzwi na zamek, nawet gdy "mąż za chwilę ma wejść do mieszkania". I informować policję o podejrzanych osobach na klatkach schodowych - przestrzega komisarz Banaszewska.
Przemysław Burkiewicz
.










































