Kultowe miejsca Mokotowa. "Zielona Budka to najlepsza lodziarnia w Warszawie"
4 grudnia 2020
Gdyby w 1945 roku pewien drukarz nie znalazł w gruzach kamienicy drewnianego kiosku po kwiaciarni, lokalna historia Mokotowa potoczyłaby się całkiem inaczej.
To właśnie zielona budka, odnaleziona przez Edmunda Plewickiego w zniszczonej Warszawie zapoczątkowała jedną z najbardziej niezwykłych historii w dziejach polskiej przedsiębiorczości. Pomysłowy drukarz z pomocą znajomych przeniósł stary kiosk na róg Puławskiej i Madalińskiego, postarał się o pozwolenie na handel i ruszył ze sprzedażą. Początkowo w ofercie znajdowały się głównie warzywa, owoce i pączki, ale strzałem w dziesiątkę okazało się dopiero nawiązanie współpracy z Kazimierzem Koziełłem, wytwarzającym we własnym mieszkaniu lody. W 1947 roku spółka Plewicki-Koziełł otrzymała zezwolenie na otwarcie wytwórni.
Zielona Budka na Puławskiej
- W kolejnych latach popularność lodziarni systematycznie rosła - czytamy w artykule Olgi Rytel, opisującym dzieje Zielonej Budki. - Na jej tyłach wspólnicy zorganizowali pracownię do produkcji lodów. Zainstalowali maszyny i konserwatory. Lody, wytwarzane codziennie i sprzedawane do wyczerpania, nakładane były łyżką do płaskich wafli lub termosów przynoszonych przez klientów. W tym czasie w Warszawie produkcję lodów prowadziły jedynie nieliczne prywatne zakłady cukiernicze i, w niewielkim stopniu, państwowe zakłady mleczarskie. Lodziarnia panów Plewickiego i Koziełła miała zatem pionierską i unikalną pozycję na rynku.
Punkt działał sezonowo, od wczesnej wiosny do jesieni (gdy sezon się kończył, w ofercie pojawiały się warzywa). Z czasem zielona budka przy Puławskiej zaczęła być uznawana za najlepszą lodziarnię w Warszawie, oferującą m.in. egzotyczne jak na lata 40. XX wieku smaki: ananasowy czy pistacjowy. Lata mijały, a oficjalnej nazwy wciąż brakowało. Dopiero w 1956 roku lodziarnia zyskała szyld i stała się Zieloną Budką, pisaną z wielkich liter. Nazwa zapisała się w świadomości warszawiaków do tego stopnia, że jeszcze pod koniec XX wieku można było usłyszeć zwrot "pójść do zielonej budki", oznaczający "pójść na lody".
Grycan wchodzi do gry
W latach 50. i 60. w działalności Zielonej Budki zaszły wielkie zmiany. Lodziarnia przeniosła się najpierw do lokalu przy Puławskiej 47, a następnie pod numer 11. Pod tym adresem lokal jeszcze wzmocnił swoją pozycję. W ciepłe dni ustawiały się do niego długie kolejki warszawiaków, przyjeżdżających nawet z odległych dzielnic.
W 1967 roku na emeryturę przeszedł Kazimierz Koziełł, a 14 lat później również Edmund Plewicki. Na początku lat 80. firmę odkupił Zbigniew Grycan - przedstawiciel rodziny cukierników, syn założycieli innej słynnej wrocławskiej lodziarni, prowadzący na Mokotowie konkurencyjną cukiernię. Upadek komunizmu otworzył mu drogę do budowy prawdziwego imperium.
Grycan i Zielona Budka
- W 1991 roku Zbigniew Grycan zmienił cukiernię przy Puławskiej 11 w prawdziwy salon lodowy, otworzył nowe lodziarnie w Warszawie i w Gdyni oraz podjął decyzję o rozpoczęciu produkcji lodów na większą skalę i wybudowaniu fabryki lodów pod Warszawą - pisze Olga Rytel. - Nowoczesna fabryka w Aninie ruszyła w 1993 roku. Rok później lody Zielonej Budki można już było kupić w całym kraju.
Tradycje lodów z Mokotowa kontynuują dziś dwie firmy: brytyjski koncern Froneri (Zielona Budka) oraz należące do rodziny Grycanów Lodziarnie Firmowe (Grycan. Lody od pokoleń). Druga z nich prowadzi już ponad 150 lodziarnio-kawiarni, z czego 30 działa w Warszawie i okolicach.
(dg)
Na podstawie: Olga Rytel, "Stąpając po kruchym lodzie, czyli sytuacja wybranych producentów na polskim rynku lodów" [w:] Zeszyty Naukowe Polityki Europejskie, Finanse i Marketing, nr 3, 2010.